piątek, 10 czerwca 2016

Gorączkowe refleksje




W samotności i ciszy przemawiają anioły
Anioły dobroci i wszelkiego pocieszenia
Bo człowiek  nie raz zostaje sam
i tylko anioły mają dostęp do jego cierpienia
Powiewem skrzydeł ulgę przynoszą
z kubkiem rosołu staną w drzwiach zatroskane
A ty już nie widzisz czy jawa czy sen to
bo przez gorączkę wszystko jest takie rozmazane
Anioły także  potrafią pocieszyć 
tak nowocześnie - technicznie
spytają co słychać - i pocieszenie
przychodzi telefonicznie
W głowie spalonej jak pustyni sam środek
myśli się kłębi ilość niezmierzona
lecz jedna najważniejsza myśl mi pozostanie,
 że troską aniołów jestem otoczona

Czy to niebiańskie, czy ludzkie istoty?
to w sumie nie ma żadnego znaczenia
Ważne że wierne zawsze pozostają 
w chwilach radosnych
i w chwilach cierpienia


17 komentarzy:

  1. No jeśli w gorączce i z bolącym gardłem jesteś w stanie taki wiersz stworzyć, to ja nie mam słów, zachwycam się w ciszy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już temperatura opadła, więc i umysł jakby lepiej przetwarza wydarzenia z poprzednich dni. Cieszę się Asiu Twoim zachwytem :) Ty tez coś wiesz o tych aniołach - prawda?

      Usuń
  2. Oby takich Aniołów w naszym życiu było jak najwięcej..:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak się bardzo chce to ona się pojawiają, taka już ich natura.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć, to nic trudnego. Gdzieś przeczytałam i tego się trzymam, że przyciąga się to o czym się myśli. Staram się sporo myśle o Aniołach i o ludziach im podobnych i takich poznaję coraz więcej.

      Usuń
  4. A cóż ja mogę napisać?..Gabrysiu nie po raz pierwszy uważam ,że słowo "anioł" i myślę ...ojej to chyba Gabrysia maczała w tym "palce"...Ta gorączka może nawet Ci pomogła w tym tworzeniu....kto to wie...? Może jakiś ..janioł,bo ja nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko i tu znów wpisujesz się w historię literatury. Tym wpisem potwierdziłaś coś, co zakiełkowało w głowie Asi podczas naszego pobytu w Licheniu. Tam jest zagłębie anielskie - jak to Asia nazywa i tam zrodził jej się pomysł, nad którym poważnie zastanowiłam się tak na poważnie, dopiero po przeczytaniu Twojego wpisu. A jaki? Niespodzianka - jak siebie znam to długo nie wytrzymam - ale chociaż trochę dreszczyku musi być. Mówiłam Ci już kiedyś że jesteś Aniołem od pisania? Buziaki

      Usuń
    2. Jakbym już miała się zdecydować.....to mogę być aniołem od czytania.....A i liczę na Twoje "nie wytrzymania" długo.....a słowo "niespodzianka" już zwiększa moją adrenalinę,więc troszeczkę mogę poczekać....co tam wymyśliłyście z Asią...Gabrysiu..jeszcze takie pytanie dlaczego trzymałaś generała Sikorskiego za kolano....?

      Usuń
    3. Wszyscy trzymają to ja też potrzymałam :) Asia powiedziała ze powinnam a Asi należy słuchać. W poniedziałek ma wyjsć z Lublina przesyłka dla Ciebie Grażynko i dla mnie - tego się trzymamy :)

      Usuń
    4. To wspaniała wiadomość....bo właśnie czytałam u Moniki o premierze nieba w kruszonce....Piękna uroczystość. Monika ślicznie wyglądała ,zresztą jak mówią ładnej we wszystkim ładnie...

      Usuń
  5. Ależ cudny wiersz, mój ukochany motyw anielski:) Jaki wspaniały obraz poetycki anioła z kubkiem rosołu, takie nieoczywiste, ale bardzo trafne! Wspaniałe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio droga, już wiem że lubisz anielskie motywy i dlatego czekałam na Twój komentarz. Przy okazji powiem, że niespodzianka o której pisałam pod komentarzem Grażynki Ciebie szczególnie powinna ucieszyć :)))

      Usuń
  6. Jeśli w coś wierzę na 100%, to właśnie w Anioła Stróża i chociaż ostatnio zostałam niemalże wysmiana przez dzieci, to i tak wiarą moją nie zachwiało i nie zachwieje. Kiedyś przeczytałam o Aniołach coś takiego: jeśli twoi bliscy nie wierzą w anioły, możemy im pomóc, prosząc swego Anioła, by poleciał do Anioła - powiedzmy - dziecka i poprosił go o intensywną opiekę nad tym dzieckiem. No i ja zawsze tak robię, niemal każdego dnia, albo wtedy, kiedy czuję jakiś niewytłumaczalny niepokój. I teraz pewnie niektórzy czytajac to mnie wyśmieją, ale może nie wszyscy, mam nadzieję... A syn ostatnio powiedział mi, że ma trudną sesje i dziwi się jakim cudem przechodzi to suchą stopą. "Czasami myślę, że macie jakies potajmne układy z rektorem, albo cos w tym rodzaju". Hehehe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy podobnie :) Ja - gdy wsiadamy do samochodu, to "sadzam" nasze anioły na dachu i one już robią swoje. A tak bardziej namacalnie, to czasami tworzy się splot, że ktoś komu to opowiadam lub opisuję mówi po prostu " to nie jest normalne". Mam też wyrzuty z powodu mojej małej wiary i marnowania czasu na zamartwianie się, bo niby im ufam ale...i tu przykład. Jadę pierwszy raz w życiu do Inowrocławia - przesiadka w Poznaniu. Zawsze koszmarem jest dla mnie wsiadanie i wysiadani z pociągu. Pół biedy , jeśli przy wsiadaniu jest mąż a przy wysiadaniu ktoś mnie oczekuje na dworcu. najgorsze są przesiadki. Zamartwiam się - jak to będzie w Poznaniu. Zbliżam się do drzwi a tam " czeka na mnie " dwóch panów w mundurach ze Straży Ochrony Kolei. Odbierają moje bagaże , pomagają wysiąść i pytają - co dalej. Mówię, że do Inowrocławia. - to proszę za nami. Niosą mi bagaże idziemy do rozkładu jazdy, czytają - idziemy dalej. Prowadzą mnie na peron z którego za pół godz. odjechać ma pociąg. To my już panią zostawimy. Musiałam szybko podnieść "koparkę" by móc im podziękować. Czy to jest normalne??? To tylko jeden z przykładów. Więc Bożenko - co to wiele komentować ;)

      Usuń
    2. Na samochodzie też sadzam ;-)

      Usuń
  7. Piękny wiersz, ja tez wierzę w Anioły, na pewno każdy ma swojego :)
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń