piątek, 28 września 2018

Trudności


Kochani, chyba się na jakiś czas poddam.
Nie mam już sił ani czasu, by pół dnia próbować odpisywać na komentarze, lub komentować Wasze blogi - jako Anonim.
Nie wiem co się dzieje, ale mam wrażenie że Blogger robi wszystko by zniechęcić do blogowania. Nie wiem czy Wy też tak macie?
Ja nie mogę nawet zalogować się na własny blog, bo ciągle mam na górze napis "zaloguj się".
Zaloguję się i mnie przekierowuje na stronę roboczą bloga, a gdy na niego znowu wchodzę - napis - zaloguj się - istnieje dalej.
Nie mogę prowadzić bloga, który przyprawia mnie o podwyższone ciśnienie krwi.
Musze przeczekać. Napiszcie proszę, czy też tak macie?
Ten piękny obrazek, to nasze wspólne dzieło z Jotką :)

MIałam przygotować logo - jako znak rozpoznawczy i mam nadzieję, że będzie OK
Buziaki 



czwartek, 20 września 2018

Jesienny poranek

Poranne promienie 
jesiennego słońca 
nieśmiało budzą nowy dzień 
I cisza 
Po długich i burzliwych naradach
 szpaki pięknym widowiskiem 
odleciały 
w sobie tylko znanym kierunku 
Dumne pianie koguta 
mówiące - teraz już tylko ja mam głos 
Jesień 
cicha i skromna 
a przecież najbardziej kochana
Słodki smak 
układanych równiutko konfitur 
I pogoda 
której nieustannie uczy nas
 czas


poniedziałek, 17 września 2018

Z pamiętnika ... Ile jest kawy w kawie



Nadchodzi wieczór, wraz z nim relaksująca,
 oczyszczająca kąpiel w wannie.
Jeszcze parę kropelek pachnącego olejku, jest i piana.
- Szampon się kończy, zapomniałam kupić, ach bo w tej galerii tyle ludzi i wszystkiego… no tak ale czym jutro umyje głowę, nie umyje - przecież dzisiaj rano myłam i z mokrą głową musiałam do furtki iść po jakieś ulotki, że gaz będą ciągnęli? Sama już nie wiem, ostatnio tyle wybuchów, 
Boże jakby taki wybuch nastąpił, to gdzie my uciekniemy? Czy aby zdążymy, przecież to chyba nagle wybucha.
Oby się tylko długo nie męczyć.
Kto nas potem pozbiera? 
- Ten sweterek w H&M - ie  był niezły, mogłam go kupić… ale nie przecież dodruk książek czeka w wydawnictwie, trzeba zapłacić. Podatek w tym miesiącu do zapłacenia 
- o kurcze jak wyjdę z łazienki zaraz musze zrobić przelew. 
- Fajnie się pieni to mydełko od Aldonki, muszę ją namówić, żeby zrobiła ich więcej, będą świąteczne prezenty. 
- Jak ten czas leci, dopiero były święta, a tu znów zima za pasem. Oby tylko w święta była ładna pogoda, buty zimowe przecież  mi się rozpadły pod koniec zimy...
Ciekawe, czy będzie dużo śniegu i kiedy zacznie sypać, żeby się tylko nie przewrócić - kości już nie te co kiedyś... a potem jest tyle komplikacji...

I tak dalej i tak dalej...machina rozkręcona na całego i  można tak w nieskończoność - znacie to? 
A woda stygnie zapach się ulatnia i z relaksu skorzystał jedynie mąż, bo ma od nas chwile wytchnienia.
Ile jest wanny w wannie? 
Mniej więcej tyle samo, ile kawy w porannej kawie 
- wiecie o czym mówię.
Spróbujmy choć pięć minut skupić się na tym, 
jak woda obłędnie rozluźnia ciało, 
a zapach kawy przyjemnie pieści nozdrza, a potem cały przełyk...
 Zostawić to, co nie ma związku. 
Dajcie znać, czy było łatwo :) 

sobota, 15 września 2018

Z pamiętnika... Spotkania


Dawno, dawno temu dzwonek do drzwi, oznaczał  radość 
z niespodziewanych odwiedzin, był czas na długie rozmowy, o życiu 
o radościach, smutkach i troskach - o wszystkim.
 Był czas 
Potem dzwonek telefonu - zwiastował rozmowę 
już nieco krótszą - bez patrzenia sobie w oczy, obserwacji gestów, przytulenia.
 Był czas
 Teraz budzi i usypia nas dźwięk nadchodzącej wiadomości. 

Nadszedł obrazek  z napisem  miłego dnia” lub
 „ dobrej nocy” - czasem coś zabawnego
 to wszystko…
 Czasu brak…
Skrzynka na listy opleciona pajęczyną, bo nawet rachunki przychodzą już elektronicznie
Jeszcze trochę i drzwi naszych domów też zasnuje pająk zapomnienia o tym, że kiedyś razem pijało się herbatki…
rozmawiało przytulając się na powitanie, a żegnało się słowami - przyjdź kiedy tylko zapragniesz, kiedy będziesz miał ochotę porozmawiać...
Bo dla ciebie - mam czas


środa, 12 września 2018

Z pamiętnika... Jesienne motyle






Anioł stróż może przybierać różne dziwne formy.
 Mój kiedyś przybrał postać obcego człowieka,
 który z bezimiennego tłumu podszedł nagle, 
by złapać mnie za ramiona. 
Potrząsnął i postraszył zawałem. 
Ależ ja się przestraszyłam tego zawału. 
Momentalnie wskoczyłam na inny tor myślenia. 
Długo by opowiadać... 
Dzięki temu, teraz podziwiam jesienny błękit nieba. 
Zastanawiam się też ile barw mogą mieć jesienny motyle...
A swoją drogą dużo ich w tym roku. 
By w pełni żyć - trzeba odpuścić.
 Teraz to wiem. 

niedziela, 9 września 2018

Poniedziałek





Ciesz się i wyczekuj 
jutrzejszego dnia
jak prezentu - niespodzianki
 I ciesz się że od rana go będziesz 
smakować
Nikt ci  go przecież 
tak całkiem na pewno
nie obiecał
Ciesz się i wyczekuj
 z radością
I... nie marudź, 
że prezent nazywa się
Poniedziałek
Bo kiedyś Nadawca 
po prostu

nie wytrzyma…

poniedziałek, 3 września 2018

Z pamiętnika...” Fontanna”


Idziemy...
Tym samym chodnikiem, którym szliśmy kilkanaście lat temu. 
On z lewej, a ja z prawej strony - tak jak wtedy.
Rzeka szumi, jak szumiała...
 Tylko tamta woda pewnie w ogromnych już oceanach. 
A ja... jestem chyba wyższa, albo mi się wydaje...
Może wtedy przygnieciona byłam...
Tak tak,  to na pewno i przygarbiona strasznie byłam tym, 
że nie podołam...
tak mówili…
Co jeszcze... ach teraz jest moim mężem, a ja jego żoną 
Wtedy nie był, wtedy wszystko było inaczej. 
Wtedy życie miało dla mnie się skończyć, tak myślałam...
Ale ktoś inny pomyślał za mnie i na tej drodze 
prowadzącej do fontanny, ustawił nas o tym samym czasie.

Zaraz będzie fontanna...
 ta sama kolorowa 
i znowu łzy 
Moje płyną niczym nie skrępowane po policzkach,
 a On niby muchy odgania i udaje, że nos czyści. 
A wiem, że oboje wzruszamy się tak, że nie ma na to odpowiednich słów 
Świat przestaje istnieć. 
Tylko my i tańcząca fontanna...