niedziela, 12 sierpnia 2018

Noc perseidów




A ja mam tylko
 jedno
 marzenie 
gdy gwiazdy napełnią
 już moje 
kieszenie 
Niech to
 co ofiarowałeś
 mi 
Panie 

trwać 
nie przestanie 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

O ławeczce raz jeszcze




Kochani
Chciałam podziękować z całego serca tym z Was, którzy dali mi odczuć w pierwszych dniach projektu, że warto...
Projekt ruszył w szybkim tempie i mam nadzieję, że obecny zastój jest tylko chwilowy.
Dziękuję za udostępnianie i miłe słowa zachęty, na blogach 

Asi - Jotki


I Iwony Zmyślonej


Nie wiem, jak mam wyrazić swoja wdzięczność.
Wysłałam dziesiątki zaproszeń na Anielską ławeczkę i mam nadzieję, że wcześniej czy póżniej odzew będzie.
Doszły mnie wieści, że niektórzy po prostu " boją się" wpłacić bezpośrednio poprzez przekierowania.
Znalazłam na to sposób. 
 Jeśli ktoś z Was chciałby usiąść jeszcze na Anielskiej ławeczce, pomijając wpłatę bezpośrednio  na Polak Potrafi, to proszę  
o wiadomość prywatną. 
Jak widzicie, nagrody się wciąż tworzą :)

Ponawiam jeszcze raz moja prośbę :) 
Każda nawet najmniejsza kwota - przybliża nas do celu i nie macie pojęcia jak  cieszy  zdanie
 "wsparłam i podaję dalej" 

 Taki łańcuszek serdeczności

czwartek, 2 sierpnia 2018

Milczenie




Dobrze  się milczy
 z wieczornym
 kubkiem 
herbaty
Dobrze 
i owocnie
On nawet jak się 
przewróci
nie zalewa tak
jak fala 
nikomu czasem
niepotrzebnych 
słów





środa, 25 lipca 2018

Kto - jak nie Wy ( sierpniowo- urodzinowo)


Kochani 
Długo zastanawiałam się nad tym, o czym Wam zaraz napiszę i ciągle brakowało mi odwagi, ale doszłam do wniosku, że kiedyś musze spróbować. 
Nie będę się tutaj za bardzo rozpisywała, bo wszystkie informacje, zawarte są pod linkiem, który zaraz udostępnię.
Tam dowiecie się wszystkiego :)
Chcę tylko powiedzieć, że jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ będę mogła się przekonać, czy to co robię ma sens.
Kochani, bardzo liczę na Waszą pomoc, na to, że udostępnicie, zachęcicie i - cytując klasyka :) 
" pomożecie" :)
Każda wpłata, jak zobaczycie - począwszy od kwoty 15 zł jest nagradzana.
 Są szydełkowe aniołki, misie
i oczywiście nowy tomik pt. Anielska ławeczka,
którego macie szansę stać się współwydawcami.


Projekt rusza w piątek 27. 07 o godz. 10. 00
Dla wszystkich, którzy mają profil FB, założyłam  "fanpage". 
Tam  będę informowała na bieżąco o wszystkim, co się wydarzy podczas tych 45- ciu dni. 
Ale oczywiście, na blogu także.
Dlatego chciałam Wam napisać o konkursie, który wymyśliłam.
Dla osób, które wpłacą kwotę od 40 zł wzwyż w dniach 27 - 29. 07 
będzie dodatkowa nagroda ( oprócz zagwarantowanej w projekcie) 

Będzie nią tomik " Uśmiech codzienności" z dedykacją


A teraz już wspomniany link, który zamieściłam także wraz z logo 

" Polak potrafi" 
z lewej strony na górze, aby zawsze był do niego łatwy dostęp. 

Projekt działa na zasadzie - wszystko, albo nic, jeśli się nie uda 
( czego nie przewiduję) , wszystkie wpłacone kwoty wracają do wpłacających. 

Wierzę, że moje trochę takie "zaokrąglone" urodziny ( 18. 08 ) będą już okazją do wielkich podziękowań. 


sobota, 21 lipca 2018

Lato




Świat zwolnił 
swój bieg
przystanął
by
zachwycić sobą
tym co obok
 pod stopami
i nad głową
Bo jest czas 
ku temu
czas lipcowego
 zachwytu

życiem

poniedziałek, 9 lipca 2018

Energia jest kobietą




Mądrość jest kobietą
Miłość jest kobietą
Radość jest kobietą
Energia jest kobietą



Nie wiedziałam, że spotkanie kilku nieznanych sobie
 kobiet, w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, może wnieść w życie tak nieoczekiwane rezultaty.

Wydawałoby się, że jesteśmy tak różne - a jednak okazało się, że każda z nas jest 
„ Matrioszką” złożoną 
z niekończących się warstw. 

Ta ostatnia - najmniejsza - to my - wszystkie kobiety... jednakowe…
Dziękuję Jadwidze, Alince. Justynie, Iwonce, Dominice, Sylwii za to, 
że moja najmniejsza głęboko schowana część „ Matrioszki” mogła spotkać się z Waszymi, na warsztatach 
" Energia mądrości"
Nie wiedziałam, że tak jak komputer, umysł też trzeba zresetować - zanim jeszcze dysk zostanie całkowicie zniszczony.
Dziękuję za to, że wróciłam z „pustą głową” i nową energią. Więcej nie napiszę, bo nie będę zdradzała szczegółów. 
To trzeba przeżyć. 

Poczuć - jaką kobiety mają moc i jak mogą wzajemnie się ubogacać.






Dwa dni, a jakby mnie dwa tygodnie nie było :)



W każdą środę na FB, można zafundować sobie o 21-wszej  godzinkę z Jadwigą na żywo, lub odsłuchać póżniej.







sobota, 30 czerwca 2018

Cud istnienia

Mówisz że nic się w twym życiu 
od wczoraj nie zmieniło
Mówisz że jest tak samo
jak wczoraj było
że nudno i szaro i bez fajerwerkow
bez życiowych cukierków
żadnych
że nie zaliczasz się do tych ludzi 
ładnych 
I ciagle czekasz na te lepsze dni
one nie nadejdą
uwierz mi
Nie bedzie niczego lepszego 
niż to co dzisiaj dostałeś
bo przecież  rano wstałeś
z sercem gotowym do kochania 
 rękami do dawania
głową wypełnioną marzeniami
dwoma do spaceru 
sprawnymi nogami
I ludźmi obok 
których życie ci postawiło
żebyś dowiedział się 
czym
 jest prawdziwa miłość
To jest ta chwila 
to jest cud istnienia
więc na dzisiaj 
już koniec marudzenia




środa, 20 czerwca 2018

Zakończenie szkolnego roku

Kochani.
Ten rok szkolny, był dla mnie wyjątkowy pod każdym względem. Tak jakoś się złożyło, że nawet nie zauważyłam kiedy moje życie znowu wskoczyło w rytm - rok szkolny - wakacje :)
Nie liczyłam ile odbyło się spotkań, ale jak sami wiecie było ich mnóstwo, było też mnóstwo nowych miejsc, które odwiedziłam.
Były także telefony i maile z zaproszeniami - co mnie bardzo cieszy. Wieści już rozchodzą się same i śmiem wnioskować, że są to dobre wieści.
Mam mnóstwo planów na następny rok szkolny. Będzie dodruk
 " Lekcji przyjaźni" i planuję też drugą część.
Pod koniec lipca będę do Was miała też mała prośbę związaną 
z moimi urodzinami, ale o tym... pod koniec lipca ;) 
Chciałam wszystkim za wszystko podziękować.
Paniom pracujących w Bibliotekach Szkolnych, 
Gminnych i Miejskich
Paniom nauczycielkom i oczywiście małym czytelnikom, dla których to wszystko się dzieje, ale też dorosłym czytelnikom, 
o których nie zapomniałam.
Odbyło się   kilka ciepłych, wzruszających spotkań z dorosłymi, 
za które też bardzo dziękuję. 
Wisienką  na torcie kończącym ten szkolny rok 
niech będą zdjęcia tego, co dzisiaj otrzymałam :) 

Życzę Wam dobrych, słonecznych i radosnych wakacji.
Ja zostaję w domu i na blogu :) oczekując miłych wakacyjnych gości w naszym wiejsko - anielskim siedlisku.
I żeby robić takie kreacje dla naszej "przyszywanej" wnusi :) 
Tytuł zobowiązuje

czwartek, 7 czerwca 2018

Fryzjer

Przedstawiam Wam już prawie wakacyjną, kolejną  przygodę naszego ulubieńca Mikusia. 
Podczas wakacji, ruszają prace nad wydaniem kolejnej części książeczki o przygodach pieska, ponieważ pobiła ona wszelkie rekordy popularności wśród małych i nie tylko - czytelników.
Mam już prawie komplet ilustracji wykonanych przez dzieci, a ten rozdział to niespodzianka na jutrzejszą Noc Bibliotek


W tym miejscu Teodor robi się na bóstwo
    
salon "Hultaj"



    
Pawełek nie miał już zbyt wiele prac domowych, ponieważ rok szkolny
dobiegał  końca. Bawił się  na dywanie z Mikusiem w jego ulubioną zabawę, czyli w turlanie.
Tata oglądał coś w telewizji, mama karmiła Marysię, a babcia rozwiązywała krzyżówki.
Wszyscy byli zmęczeni upalnym czerwcowym dniem i w salonie panowała cisza.
Czasem tylko Mikuś szczekał, kiedy Pawełek zbyt długo nie częstował go jego ulubionym psim ciasteczkiem w nagrodę za dobrze wykonany przewrót przez swój grzbiet.
- Ciekawe czy wiecie, bo ja wiem, ale nie powiem – pierwsza przerwała ciszę babcia. Podnosząc wzrok znad gazety z krzyżówkami.
- Psi fryzjer – przeczytała powoli.
- Ale o co chodzi mamo? – zapytał tata Pawełka
- Hasło do krzyżówki – „psi fryzjer” na siedem liter.
- Hmmm , bo ja wiem, zamyślił się tata – pojęcia nie mam.
Tata spojrzał na mamę, ta uniosła ramiona dając znak, że też nie wie,
Pawełek zastygł w bezruchu, bo nie miał pojęcia , że psy mają w ogóle fryzjera.
- Tak myślałam – babcia uśmiechnęła się łobuzersko zadowolona z tego , że udało jej się wszystkich zaskoczyć.
- G R O O M E R- przeliterowała.
- Iwonko, wiedziałaś ? – tata spojrzał na mamę.
- Teraz już wiem – dziękuję mamo, człowiek uczy się całe życie.
- Właśnie, ten pies powinien iść do fryzjera - powiedziała babcia stanowczo, patrząc znad okularów na Mikusia.
- Oj mamo, jeszcze tego brakowało, pies i fryzjer – tata  żartował z pomysłu babci.
- Krzysiu, przecież to jest foksterier tak? Foksterier szorstkowłosy tak?
- Tak mamo i?...
- Pogłaszcz go i powiedz czy czujesz jego szorstki włos, bo ja jakoś nie – babcia zdawała się być pewna tego co mówi. Pawełek od razu Mikusia pogłaskał badawczo
– Babcia ma rację, on jest miękki jak baranek.
- I o to chodzi, kochani foksterier powinien być dwa, a nawet trzy razy w roku trymowany – wszyscy teraz patrzeli na babcię z otwartymi ustami.
- Skąd mama to wszystko wie ? – zapytała zdziwiona mama Pawełka.
- Ma się laptopa i czyta się o tym i o owym – babcia zarumieniła się jak mała dziewczynka
– Poza tym pamiętam, kiedyś w sąsiedztwie miałam foksteriera i zawsze dziwiłam się, że on od czasu do czasu wygląda , jakby nagle psa podmieniono. Potem dowiedziałam się, że właśnie wrócił od fryzjera.
- No masz , ale mi teraz głupio Mikusiu – tata wziął pieska na kolana, gdyby nie babcia, to byś stał się barankiem, a  nie eleganckim psem i w dodatku szorstkowłosym.
- Trzeba poszukać w takim razie w okolicy psiego salonu.
- Chyba, że mama już znalazła – tata Pawełka spojrzał badawczo na babcię.
- Nie, teraz dopiero mi ten pomysł do głowy wpadł, przy okazji rozwiązywania krzyżówki.
Potem wszyscy skupili się nad ekranem komputera i szukali psiego salonu. Okazało się, że było ich sporo w okolicy, ale wszystkim zdecydowanie przypadła do gustu nazwa salonu „ Hultaj” i tata miał nazajutrz zamówić dla Mikusia wizytę.
- Wszystko sobie jestem w stanie wyobrazić, ale nie Mikusia siedzącego w fotelu u fryzjera – mówiła mama zamyślona.
- Iwonko, tam jest specjalny stół, a nie fotel – tata ze śmiechu dostał czkawki. Tylko Mikuś nieświadomy niczego, przegryzał swoje ulubione psie ciasteczka.
Z ustaleniem terminu wizyty, nie było łatwo, ponieważ taka praca nad pieskiem trwa parę godzin i trzeba umawiać się z dużym wyprzedzeniem.
W końcu jakoś się udało i wizyta Mikusia w salonie miała odbyć się za dwa tygodnie, akurat w pierwszym tygodniu wakacji.
Dobrze, że się tak stało, ponieważ Pawełek był gotów z powodu tej wizyty opuścić szkołę, nie wyobrażał sobie, że puści przyjaciela samego.
Pani groomerka, powiedziała jednak, że należy pieska zostawić, ona się nim zajmie, a później zatelefonuje i da znać, żeby go odebrać.


Po dwóch tygodniach, nastąpił  dzień, w którym Mikuś miał po raz pierwszy w swoim życiu odwiedzić salon fryzjerski.
Tata przygotował dla Mikusia z tyłu samochodu specjalne miejsce i wraz z Pawełkiem pojechali.
Na miejscu okazało się, że salon był wypełniony pucharami, ponieważ było tam bardzo elegancko i wyjątkowo. Pawełkowi kamień spadł z serca, gdy okazało się jak Mikuś przyjaźnie merdał ogonkiem i wcale się nie bał, a wręcz przeciwnie. Widać było, że to miej bardzo mu się  tam spodobało.
Pani fryzjerka, umówiła się z tatą Pawełka tak, że jak piesek będzie gotów to należy po niego przyjechać. Wcześniej oczywiście da znać.
Chłopcu trochę szkliły się oczy i chciało się płakać, ponieważ nigdy jeszcze nie zostawiał przyjaciela samego na dłużej, ale to miejsce budziło w nim wyjątkowe zaufanie.
Przez cały ten czas, nie mógł znaleźć sobie żadnego zajęcia, bo jego myśli ciągle były tam w salonie razem z pieskiem i ciągle pytał taty, czy może już był telefon. W końcu się doczekał i szybko, znowu razem z tatą  pojechali do salonu.
W salonie okazało się, że Mikusia nigdzie nie ma i wbrew przewidywaniom Pawełka , piesek wcale nie rzucił się w jego ramiona stęskniony. Jakby nigdy nic, bawił się w kąciku gumową świnką – zabawką, która była przeznaczona do piesków odwiedzających to miejsce.
Mikuś był tak zaaferowany piszcząca świnką, że nawet nie zauważył , kiedy Pawełek wraz z tatą po niego przyszli.
Z wielkimi oporami opuszczał wygodne posłanko, w którym tak doskonale się bawił i widać było, że wcale nie chce mu się wracać do domu.
Pawełek z jednej strony się cieszył, że wszystko tak łagodnie przebiegło, a z drugiej strony, czuł w sercu lekkie uczucie zazdrości.

- Babcia miała rację – powiedział tata, wskazując na Mikusia – inny pies, zobacz jaki czysty i elegancki.
- Teraz prosto na wystawę psów - zażartowała pani Ania, groomerka.
- Nie, nie, lepiej nie  – od razu zaprotestował Pawełek, pomyślał, że nie będzie przyjaciela na żadne wystawy woził.
Po długich oporach, tata zapakował pieska do samochodu i wrócił jeszcze, żeby uregulować rachunek.
Pawełek  wychodząc z salonu o mało na nadepnął na… Mikusia, ponieważ ten szybko się wydostał i w mgnieniu oka był z powrotem na posłanku z różową, piszczącą świnką w zębach.
- No nie, Mikuś czy ty tutaj zostajesz?- śmiał się tata i w końcu musiał pieska wziąć na ręce, aby go donieść do samochodu.
Po drodze zatrzymali się przy sklepie zoologicznym i kupili pieskowi nie świnkę, ale piszczącego kurczaka ,żeby mógł dalej w domu się bawić.
     Wyszło na to, że wizyta Mikusia u fryzjera, wcale a wcale nie przysporzyła pieskowi stresu, tylko dobrą zabawę, a po powrocie do domu widać było, że czuje się znacznie lepiej, gdy z jego grzbietu zniknęła spora ilość ciężkiej sierści.
Ożywił się i skakał tak radośnie,  jakby znów był maleńkim szczeniaczkiem.
Odpoczynek Teodora  podczas mycia okien


A to prawdziwy MICK
- przyjaciel Teodora z Berlina
Mikuś z Berlina





piątek, 1 czerwca 2018

Czasem




Czasem 
mogłabym się
położyć na bardzo
 ciepłym piasku
by pozwolić tym
którzy czekają
wiecznie spragnieni
 na moje łzy
pić bez końca
 Aby w końcu sami
mogli powiedzieć
 dość
Ale to 
tylko czasem 
Aż taka dobra
 nie jestem



czwartek, 31 maja 2018

Maj


Znów powoli 
kolejny maj
jak życie
ucieka
by miejsca ustąpić
Coś się kończy
z nadzieją
na czerwcowe 
zauroczenie światem
Bo zawsze
koniec 
musi być początkiem
Inaczej 
bez nadziei
smutnielibyśmy
coraz bardziej



piątek, 25 maja 2018

Słowo




Już Wam nie pokażę
jak się świetnie dogaduję z dzieciaczkami
ani tego jak się dzieci bawią
misiaczkami
Uśmiechniętych też nie zobaczycie dzieci 
na spotkaniu
ani tego jak skupione być potrafią
na czytaniu
Nawet tego nie pokażę
jak marzenia się spełniają
i jak mali czytelnicy 
kwiatuszkami mnie żegnają
Bo jest takie jedno słowo 
co z lodówki wyskakuje
albo z garnka
kiedy obiad się gotuje
Mam wrażenie że i z gorącego piekarnika
razem z ciastem  znów to słowo 
się wymyka
Wszystkie ważne maile pogubiłam
kiedy pocztę dzisiaj rano 
otworzyłam
jedno "słowo" w koło słyszę
jedno "słowo" krzyczy w ciszę
Lecz nie tylko "słowo" dziś przeraża mnie
bo okazało się
 że nie mogę zrobić tego 
czego bardzo chcę



niedziela, 20 maja 2018

Co słychać

Co  słychać u ciebie 
majowym wieczorem?
Tryskasz humorem?
A może nostalgia znów się 
zakradła
w kąciku przysiadła
i nuci cichutko
melodię na znaną 
a zapomnianą już nutkę
Co słychać 
poopowiadaj troszeczkę
a ja tym czasem 
herbatę zaparzę z cukru łyżeczką 
na osłodzenie
na takie majowe 
rozleniwienie
Porozmawiajmy
to takie przyjemne
o sprawach wzniosłych 
i bardziej przyziemnych
Głosu twojego już ton
 zapomniałam
 a może nigdy go nie poznałam?
Co słychać 
to takie proste pytanie
odpowiedz czasem
odpowiedz mi
 na nie…



środa, 16 maja 2018

Laurka dla męża

Życie ma czasem
 niespodziewane dary 
i myślisz że na nie zasługujesz
 ale odrzucić nie wolno
A jeśli darem jest drugi
 człowiek 
tym bardziej 
bo nie wiesz 
czy to on właśnie 
nie stworzy ciebie na nowo 
Spokój pewność 
bezpieczeństwo 
- droższe niż wszystkie 
diamenty świata 
I serce
 którego strzec będę 
póki życia 
Biada temu kto sprawi 
że zabije ono nierówno 
(Teraz już wiem dlaczego 
jestem lwicą)

Niechaj dobre Anioły 
w drugie półwiecze życia 
z troska i miłością 
Ciebie wprowadzą 
a moja wdzięczność
 miłość i  radość 
z bycia razem 
niech będą 
tego dalszego życia 
ozdobą 
To moja niespodzianka urodzinowa i prezent
Wykonanie pani
Jolanta - Tu można zobaczyć prace

sobota, 12 maja 2018

Tydzień Bibliotek - czyli ryba w wodzie :)

Przepraszam za moja nieobecność Kochani, ale ostatni tydzień jak wiecie, był tygodniem bibliotek.
To był jeden z moich piękniejszych tygodni w życiu. 
Marzenia się spełniają - to jest pewne. Nie zaczął się on jakoś wyjątkowo, o ile niedziela jest początkiem tygodnia, bo jeżeli jest końcem - to wszystko w porządku:)
Znów opadła mi szczęka ze zdziwienia, jak ludzie na własne życzenie potrafią sobie życie komplikować, wciągać w to innych, a potem za parę srebrników lecieć, jak ćma do ognia.
Przepłakałam, przebolałam ale jak to się mówi "psy szczekają - karawana jedzie dalej" no i pojechałam...  pojechaliśmy :)
W poniedziałek do Istebnej, a właściwie do przepięknej Jaworzynki, gdzie w przedszkolu spotkałam się z dzieciaczkami , a spotkania te zorganizowała Pani Dyrektor Publicznej Biblioteki w Istebnej. Nie macie pojęcia, jak było cudnie ech... Dziękuję za przemiłe przyjęcie i pozdrawiam całą Trójwieś :)

We wtorek jechaliśmy do Wodzisławia śląskiego. 
Piękne miasto...
Byłam tak kiedyś, ale tylko przejazdem. W Wodzisławiu spotkałam się z uczniami Szkół Podstawowych w Filii MBP a póżniej w Centrali.
Bardzo dziękuję wszystkim Paniom za wspaniałą organizację i za nadzwyczaj ciepłe przyjęcie, dzieciom za wysoką kulturę osobistą, jestem pod wrażeniem. Wodzisław zawsze kojarzył mi się ciepło, a teraz to uczucie jeszcze się spotęgowało.
DZIĘKUJĘ 



Środa, to był dzień odwiedzin w Chełmku śląskim.
Panie pracujące w Bibliotece zaprosiły mnie na spotkania z uczniami klas pierwszych i trzecich do gościnnego budynku MOKSiR
Przed spotkaniam poznałam fantastycznych ludzi, na wspomnienie których z mojego serca rozlewa się przyjemne ciepełko :)
I dzieci... znów muszę napisać, że takie grupy zdarzają się niezwykle rzadko, ale dobrze, że się zdarzają... i panie Nauczycielki... Pozdrawiam i ściskam serdecznie  wszystkich razem i każdego z osobna.
I także wielkie DZIĘKUJĘ  dla wszystkich.

Czwartek - kierunek Pilchowice
Tam czekała już na mnie Pani Dyrektor Biblioteki, która zaprowadziła mnie najpierw do Przedszkola w Pilchowicach, a później pilotowała mojego wspaniałego kierowcę do Przedszkola w Nieborowicach.
Wszystkim Paniom pracującym w tych przedszkolach - za wszystko dziękuje i pozdrawiam.

W piątek, ten sam kierunek ta sama Pani Dyrektor - tylko przedszkola inne :)
Przedszkole w Wilczy , oraz w Żernicy
Przy Przedszkolu w Wilczy zatrzymam się na chwilkę, ponieważ mam takie szczęście, że na swojej drodze i na każdym ze spotkań dostaję w darze od Losu jakieś pokrewne Dusze :) 
W Wilczy spotkałam Panią Nauczycielkę, która prowadzi bloga dla swojej przedszkolnej grupy - wyobrażacie sobie? 
Poza tym okazało się, że mamy wspólne ulubione miejsca, i podobne pasje. Pozdrawiam Panią Iwonkę :)
Paniom pracującym w Bibliotece w Pilchowicach ogromne 
DZIĘKUJĘ 
za czas i wysiłek włożony w organizację tego "zamieszania" 
  I to koniec mojego cudownego Tygodnia Bibliotek.
Moje serce pęka z ogromu radości, moje skrzydła znów urosły i znów ta pewność, że obrałam dobrą drogę.
Nadzieja, że spotkamy się znów i telefon, w którym aż się zaroiło od nowych kontaktów :)

I teraz jeszcze specjalne podziękowania dla mojego Anioła Stróża - Kierowcy, bez którego mogłabym tylko o tym wszystkim pomarzyć, który cierpliwie wszędzie mnie woził i równie cierpliwie na mnie czekał w samochodzie :) 

 Bez  tego Człowieka nic by się tak na prawdę nie wydarzyło :) 
Zdradzę Wam, że w przyszłym tygodniu, obchodzi swoje okrągłe urodziny :) dokładnie będzie to  16. 05
Ale pewnie jakiś wiersz, z tej okazji na blogu się pojawi.
WSZYSKIM ZA WSZYSTKO DZIĘKUJĘ