niedziela, 26 stycznia 2020

Olśnienie




Rozejrzałam się dzisiaj dookoła
bo jakby mnie ktoś nagle
zawołał
Spojrzałam w górę potem w dół
 na ściany
na kuchenny stół
Spojrzałam na swoje dwie zdrowe ręce
i nagle olśnienie
czego chcieć więcej
Czasem zagapiam się w poczekalni
do jakiegoś 
życia bardziej …prawdziwego?..
Marnuję czas i niespełnione tęsknoty
na…
głupoty
Rzeka płynie a ja czasem stoję
 na  brzegu
a przecież jej biegu
nie zatrzymam
To jest prawdziwe życie
innego nie będzie
Jeśli czasem czekam na nowe rozdanie
jestem w w wielkim błędzie
Czasem przychodzi takie nagłe olśnienie
jakby... przebudzenie
To jest jedno prawdziwe życie 
które zostało mi dane
Nie może być przecież
przeczekane



wtorek, 21 stycznia 2020

Dzień Babci i nie tylko


Kochani 
Ponieważ od niedzieli oddaję się błogiemu nicnierobieniu ( oprócz zajmowania się moim kręgosłupkiem) z okazji dzisiejszego Święta, postanowiłam przypomnieć wiersz napisany gwarą o mojej Babci. Wiersz cieszył się dużym powodzeniem i pomyślałam o nowych Czytelnikach bloga, którzy mogli do niego nie dotrzeć.

Z moją sąsiadką Bernadetką, rozpoczęłyśmy taką nową tradycję, z której o dziwo bardzo nasi mężowie się ucieszyli :)))
(Mam nadzieję, że to z powodu naszego lepszego samopoczucia po powrocie:)))
Przetrwałyśmy tutaj  w cudownych nastrojach najbardziej - podobno- depresyjny dzień roku i już myślimy o depresyjnym listopadzie...
Wszystkim Babciom obecnym i przyszłym przesyłam mnóstwo serdeczności, a ja udaję się na dalsze zajęcia rehabilitacyjno - relaksacyjne.

Bernadetka korzysta z dobrodziejstw tężni solankowej

Wiersz o babci

Tutaj znajdziecie wiersz 

sobota, 11 stycznia 2020

Chwila dla serca




Zamknięte zapomniane
zagłuszone
Czasem się dusi
A czasem
bezgłośnie woła o pomoc
Twoje serce...
które sprawia że
możesz doświadczyć 
piękna...
miłości...
Że żyjesz
Ono ma swój plan
Ono ma taką wielką miłość
do ciebie
Połóż rękę 
czujesz? 
Nawet nie odpoczywa
tak bardzo cię kocha
Ale 
nie ma szans
nawet na małe podziękowanie 
za swój trud
Odetchnij
wyprostuj się 
i wreszcie przez chwilę 
przestań gadać
Posłuchaj
To tam jest cała prawda
A może zabraknąć ci czasu
by
ją poznać

niedziela, 5 stycznia 2020

Ślad




Zostaw ślad
kolejnego darowanego ci dnia...
Jakikolwiek
By nie mieć wieczorem wrażenia 
że znów przeciekł ci
między palcami
Stwórz go
Po swojemu 
ale stwórz...
Od początku do końca
Jest jak twarda glina
w twoich rękach
Rozgrzej i ulep
a wieczorem podziwiaj swoje dzieło
Lep to co ci przyjdzie do głowy
bo na to właśnie czeka świat

środa, 1 stycznia 2020

Życzę nam

Życzę nam...
Dobrego wzroku
by móc zobaczyć tylko to
co piękne i dobre
Dobrego słuchu
by wśród zgiełku i jazgotu 
usłyszeć dźwięki czyste mądre 
i pełne miłości
Czujności
by potrafić oddzielić ziarna od plew 
i pielęgnować tylko te pierwsze
Rozważności
by nie marnować energii na sprawy nieistotne
bo może się okazać że w istotnych 
nam jej zabraknie
I życzę rozsądnego pamiętania
które zapomni  to
co już się wydarzyło
a ciągle jeszcze zabiera spokój
A przede wszystkim życzę 
 miłości
która wskaże kierunek 
i pomoże odnaleźć to
 co w nas zakrzyczane 
Która odkopie marzenia
pragnienia 
I przytuli 
tę małą cząstkę w której 
jesteśmy 
prawdziwi

sobota, 28 grudnia 2019

Meta




Już prawie meta
za ostatnim zakrętem
Jeszcze tylko ostatnie 
spojrzenie za siebie
Serdeczny uścisk
podziękowań
wybaczeń
spojrzeń za i wgłąb siebie
Zamknąć bilans
Rozliczyć
Poczuć to co jeszcze 
od środka gryzie
Wykrzesać z siebie resztkę sił
by odpuścić
Sobie
i innym  
Ile jeszcze takich " met"
ile jeszcze takich szans
żeby z nowym 
lżejszym bagażem
wyruszyć 
w nowe...

Musisz
inaczej kiedyś
nie udźwigniesz

środa, 25 grudnia 2019

Żurnalowe Święta...



Do stworzenia tego wpisu, natchnęła mnie Olga na swoim blogu.
Wczoraj wieczorem,  tak sobie wieczorem siedziałam
 i rozmyślałam, nad tym co jest, nad tym co było i nad tym, co być może jeszcze będzie.
 I doszłam do bardzo ciekawych wniosków.
Po pierwsze , że ( tu zacytuję Olgę) „ nieidealnie, ale po naszemu” jest po prostu cudownie.
Szczerze, z miłością, bez spinania się, a przede wszystkim bez lęku.
Lęku, z którego wyleczyłam się dopiero niedawno.
 Lęku przed tym, co powiedzą inni, jak mnie ocenią i co wypada, 
a co nie.
I czy zasłużę na dobre słowo, czy może na ludzkie potępienie :)
Gdy tak obserwuję żurnalowe zdjęcia na portalach społecznościowych, to chce mi się i śmiać
 i płakać jednocześnie.
Płakać z żalu nad ludźmi, którzy za wszelką cenę muszą, koniecznie muszą udowadniać światu - że ich choinka jest najpiękniejsza,
 ich dzieci najpiękniej ubrane, a ich rodzinna sielanka po prostu bije wszystko na łeb na szyję.
Ja wiem, co za takimi przesłodzonymi zdjęciami może się kryć. 

Wiem to i nikt mi tego nie odbierze.

Żal mi - szczerze żal , że tak niewiele osób potrafi zatrzymać to wszystko dla siebie.
Ktoś kiedyś powiedział „ im głośniejszy krzyk na portalach - tym większy krzyk w człowieku” o uwagę, o lajki i o potwierdzenie swojej wartości. 
A przede wszystkim, krzyk lęku i strachu.


I  ja też mam zdjęcia... dużo zdjęć... do których sama się uśmiecham i zaglądam do nich - ukrytych w sercu - nie raz.
I pewnie będę przez cały najbliższy rok do nich zaglądała i się uśmiechała.
Kochani, nie porównujcie się, a już broń Panie Boże nie miejcie żadnych kompleksów, że nie macie się czym pochwalić - bo może choinka nie taka, albo macie na tyle oleju i rozsądku w głowie, 
by nie skazywać swoich dzieci, na dożywotnie istnienie w sieci, w różnych przebrankach. 
Tak nawiasem mówiąc, to tylko w naszym kraju panuje taka lekkomyślność i nie jest to jeszcze prawnie zabronione, no ale czego się nie robi dla kilku lajków..? 
(Gdzieś przeczytałam artykuł o pedofilii w sieci - był przerażający).

Chciałam się podzielić jeszcze jednym odkryciem, odnośnie zeszytów, które widzicie na zdjęciach. 
W tym roku w końcu udało mi się solidnie zapisać cały zeszyt, którego prowadzenie zaczęłam w Sylwestra - wpisując tam swoje marzenia.
Muszę z zadowoleniem stwierdzić, że większość z nich została „ odhaczona”, choć wydawały się całkiem nierealne.
Wczoraj też, czytałam swoje wpisy z początku roku i doszłam do wniosku, że zrobiłam milowy krok.
Sama siebie z tych pierwszych wpisów, nie poznaję :)
To był rok naprawdę magiczny i dlatego zachęcam Was,( jeszcze zdążycie )do zakupu takiego magicznego zeszytu, z którego potem dowiecie się sporo o sobie:) 
Ten z lewej jest prawie cały zapisany, a ten z prawej czeka na Sylwestrową noc :) Sami przyznacie, że jest tak piękny jak marzenia , które można tam wpisać.
Życzę Wam dobrego świątecznego czasu - nie dla sieci
 - dla siebie i dla tych , którzy obok. 
Ze swojej obserwacji powiem, że lepiej się żyje -  gdy się  do sieci nie zagląda:)



sobota, 21 grudnia 2019

Cud Bożego Narodzenia



Czekamy i... 
piękniejemy

Maleńkie dziecko 
w każdym z nas
wpatrzone w blask choinki
co roku się budzi
Szukając tej gwiazdy jedynej
i drogi zagubionej
Dzielmy się zatem sercem
jak opłatkiem
Wzruszeniem i dobrem 
którego nagle tyle wokoło
 gdy już zabraknie
 choinki opłatka
i magicznych światełek 
 będzie trudniej
ciemniej i ciszej
Otwórz więc serce 
i chłoń 
ten Cud
Bożego Narodzenia

czwartek, 19 grudnia 2019

Spełnienia marzeń...



W Ogrodach Kapiasa
Tego już niedługo będziemy wszyscy sobie życzyć.
O jakie marzenia tak naprawdę chodzi?
Na spotkaniach pytam dzieci , o czym marzą i jestem od razu zasypana nazwami, 
których w większości w życiu nie słyszałam.
Wtedy precyzuję pytanie
 - Kim chcecie być kiedy dorośniecie
-Milionerem
-Co zrobisz z tymi milionami? - pytam.
-Będę kupował, kupował, kupował... 
Ale są też marzenia bardziej konkretne.
Weterynarz, dentysta, stadnina koni, fryzjerka, malarka...
Podobno jest tak, że do szóstego roku życia, 
wie się na 100% z czym przyszło się na ten świat i w jakim celu.
Później już jest gorzej. 
Według rodziców, wiele z zawodów jest kompletnie nieopłacalnych i najlepiej, jak się swoje osiem godzin odpracuje. 
Wtedy  jest spokój i stabilizacja. 
Bycie pielęgniarką jest niemodne, uciążliwe, a fryzjerka dostanie żylaków od ciągłego stania. 
Telewizja dokłada swoje i… zapominamy. 
A potem… potem jest jeszcze gorzej, bo ze zwieszoną głową w depresyjnym nastroju, budzimy się rano - by „odfajkować „ kolejny dzień w znienawidzonej już dawno pracy.
 (A miało być za tym biurkiem tak pięknie) 
I  odbija się to wszystko, na Bogu ducha winnych ludziach.
Ostatnio byłam świadkiem karczemnej awantury , jaką urządziła właścicielka sklepu swoim pracownicom, w obecności nas - czyli klientów. 
Miałam ochotę oddać cały towar, żeby takiemu babsku nie dać zarobić, ale żal mi było ekspedientek, które ze łzami w oczach nas przepraszały.
Albo takie zgorzkniałe panie księgowe w urzędach, do których aż strach podejść , a już zapytać o cokolwiek...uuuu
Znacie to, prawda?

Pytam też panie nauczycielki, a właściwie nie muszę pytać, bo już na początku spotkania widzę, które z nich jako dziewczynki marzyły o tym, by uczyć dzieci. 
To widać - wierzcie mi. 
Inne opowiadają, że nie tak miało być.
 Że w głębi duszy tęsknią za tym prawdziwym miejscem na ziemi. 
I wtedy ściszonym głosem, opowiadam historię marzeń zakopanych w słoiczku. 
Kiedy to Tererai Trent - mała dziewczynka z afrykańskiej wioski bardzo, bardzo dawno temu wymarzyła sobie , że będzie uczyła biedne afrykańskie dzieci, sama nie mając nawet perspektywy ukończenia szkoły podstawowej.
Za radą mamy i z jej pomocą, marzenie zapisała i zakopała w słoiczku do ziemi.
Życie poszło jednak całkiem inną drogą, lecz mama w porę przypomniała Tererai o słoiczku i dziś dr Tererai Trent jest założycielką ogromnej sieci szkół dla biednych dzieci w Afryce.

Dzieci słuchają tej opowieści z zapartym tchem, panie nauczycielki także.
Jestem ciekawa, ile słoiczków już zostało zakopanych :))) 

A Ty? 
Pomyśl teraz przez chwilę 
- Czy Pamiętasz??? 
Czy to miejsce, w którym jesteś teraz - jest tym właściwym?
A jeśli mógłbyś teraz wykopać, taki nieistniejący słoiczek, 
co byłoby tam napisane? 
Jeszcze jest czas… Zawsze jest czas… Póki życie trwa, jest czas na spełnianie marzeń.

sobota, 14 grudnia 2019

Przyjaciel - od zaraz




Stań się od dziś
swoim najlepszym 
przyjacielem
Przyjaciela się nie pogania
Przyjaciela się  słucha
Przyjacielowi się nie przerywa
Przyjaciela się nie 
straszy 
Częstuje się go 
wyśmienitą herbatką
i poświęca się mu swój czas
Kiedy ostatnio słuchałeś swojego serca?
Tylko wtedy, gdy zaczyna krzyczeć
bo nie nadąża równym rytmem 
za tobą biec?
A ono ma tyle do powiedzenia
A dusza…
Pytałeś jej kiedyś 
czego by chciała?
Tak cichutko szepcze 
Nie przekrzyczy całej tej elektroniki
Woli sobie w kątku popłakać 
Bo wszystko jest nie tak - jak miało być
A uśmiech 
Kiedy ostatnio wywołałeś uśmiech 
na swojej twarzy 
jak na twarzy przyjaciela 
gdy prosi o pocieszenie?
A takie zaczarowane słowa
jak
"wszystko będzie dobrze - wszystko się ułoży "
usłyszałeś 
kiedyś od siebie -  dla siebie ? 
I wreszcie
kiedy dajesz sobie czas 
na odpoczynek
Usiądź… pogadajmy jak przyjaciele 
„ kto kocha - ten zawsze znajdzie czas”
Spróbuj choć przez jeden dzień
być swoim najlepszym
przyjacielem...

piątek, 13 grudnia 2019

Krok po kroku


Krok po kroku
dzień po dniu
magicznie i kolorowo
zbliża się czas
wielkiego zatrzymania
Żeby zderzenia nie było
i huku
włącz delikatnie
hamowanie
Takim serdecznym
 zagapieniem
na to co dzieje się 
wokół
 i w tobie


poniedziałek, 9 grudnia 2019

Opolska Biblioteka - inaczej - czyli stan ZEN


Wróciłam :)
Dwa dni, a jakby mnie miesiąc nie było
Ale po kolei.
Kto z Was kochani czytał - to dla przypomnienia, a kto nie czytał to dla zapoznania się z tematem, zamieszczam link do mojego wpisu sprzed ponad roku.


W nawiązaniu do tematu, w dniach 7-8. 12 byłam na dwudniowych warsztatach w opolskiej bibliotece pt. Spokój jest we mnie”
Warsztaty prowadziła Jadwiga Kander - kobieta petarda, zakochana po uszy w Tajlandii. 

Jeśli pojawia się temat spokoju, to kto jest w stanie lepiej go przybliżyć od buddyjskiego mnicha - no kto??? 
W pierwszym dniu warsztatów, chłonęliśmy słowa, ruchy, wskazówki, przepisy i co tylko… gościa Jadwigi 
Hae Mahn Sunim -Mnicha Zen Zakonu Taego.


(Było też na wesoło, bo dowiedzieliśmy się, że nie wszyscy mnisi buddyjscy noszą bieliznę ;) )

W dniu drugim uczyliśmy się uważności i ćwiczyliśmy medytację z kolejnym  gościem Jadwigi
- Tomaszem Wolakiem, 
który 
na codzień zajmuje się masażem,
współpracuje również z Kliniką Medycyny Integracyjnej we Wrocławiu, gdzie raz w tygodniu prowadzi warsztaty "Mindfulness, uważność dla początkujacych" przybliżając tematykę medytacji dla każdego.


W pierwszym dniu warsztatów, mnich zapoznał nas między innymi, 
z praktyką pokłonów i jej zdrowotnymi aspektami.

Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę stan, w którym dam radę zrobić chociaż połowę z liczby zalecanej  108 :)))
( w hotelu zrobiłyśmy po 2 chwytając się przy tym - wszystkiego, co było pod ręką )
 Ale wszystko przed nami. 
Był to przecudny weekend , na który wybrałyśmy się wraz z przyjaciółką.
Mam w głowie tyle wrażeń, że musze to wszystko dopiero sobie poukładać, ale chciałam się tak na szybko z Wami podzielić.
Zaznaczam, że nie były to warsztaty ukierunkowane religijnie.
Uważność, medytacja i umiejętność odcięcia się od negatywnych emocji, zatrzymanie się , wyciszenie - to teraz towar naprawdę deficytowy .
Mieszkam prawie w lesie, a pojęcia nie miałam, że ludzie płacą ciężkie pieniądze za tzw. leśne kąpiele. 

I  jeszcze bardziej doceniłam - to co mam w zasięgu ręki 
( a raczej nóg) 
Doceniłam także smak rodzynki, której zjedzenie celebrowaliśmy całe 15 min.
W życiu jeszcze nigdy, żadna rodzynka mi tak nie smakowała.

Ileż to razy wrzucamy w siebie - nawet nie wiedząc - co?

Wiecie, że mnisi spożywają - celebrują  - posiłek przez 40 min? 
Każde z dań znajduje się w innej misce, żeby nie straciło swojego smaku.
Czy Ty pamiętasz, co dziś jadłeś na śniadanie, obiad?..
Jak smakowała herbata, kawa i z jakiego kubka ją piłeś?

A życie tak przecieka między palcami i robiąc jedną rzecz myślimy już o następnej, rozmawiając z kimś - myślimy tylko o tym , jak wstrzelić się ze swoim zdaniem.
Potrafimy słuchać tak całym sobą?..
Wstając w poniedziałek - myślimy już o piątku, a tak naprawdę nie wiemy, czy będzie nam dane jego doczekanie...
Spróbuj chociaż kilka chwil w ciagu dnia przeżyć tak, by je zapamiętać.
Zapamiętać ich smak, kolor, zapach i uczucie które im towarzyszy.
Niech to będzie zmywanie, lub kąpiel w wannie - bez planowania przyszłości, bądź przeżywania tego co wydarzyło się w pracy.
Jednego nie ma jeszcze, a drugie już nie istnieje.
Bo tylko ta chwila, drogi Czytelniku, w której czytasz ten wpis - jest prawdziwa...


Było też Opole wieczorem 



 oraz opolskie świąteczne, smakowite  cudeńka
przywiezione na pamiątkę 

O plackach ziemniaczanych i pączkach - już nie wspomnę.
Z ich powodu, warto pojechać do Opola - choćby tylko  na wycieczkę.  

Dziękuję Jadwidze, za trud organizacji, oraz pokonanie piętrzących się  przeszkód, z tym związanych.
Dziękuję wszystkim osobom, które tam spotkałam i z którymi spędziłam ten magiczny czas.


Zwolnijcie kochani, bo szkoda życia...




piątek, 6 grudnia 2019

Znowu...



Znowu komuś 
płomień 
bardzo krótkiej 
świecy życia 
zgasł
I znów refleksja
Spojrzenie na swoje 
bardzo przejęte rolą
 ciało
I pytanie - po co?
To tylko rola
Jakby jej nie odegrać
kurtyna zostanie 
opuszczona 
w najmniej 
oczekiwanym
 momencie




poniedziałek, 2 grudnia 2019

Zbyt często



Zbyt często 
próbuję ogarnąć
 moc 
Nieskończoności 
To tak jakby
 zamek z piasku 
na plaży 
ocean chciał pojąć 
A on ma tylko chwile
 na swoje istnienie
Między jedną falą
 a drugą 



piątek, 29 listopada 2019

Urodziny Misia i nie tylko...

Witajcie Kochani
Trochę mnie nie było
Bywałam w świecie - a konkretnie - dwa tygodnie świętowałam Urodziny Misia.
Nawet nie zauważyłam, kiedy kalendarz wypełnił mi się tak, że dzisiaj dopiero, po powrocie do domu mogłam spokojnie usiąść i pomyśleć - co tak naprawdę się wydarzyło :)
Wiecie - zawsze marzyłam o takim czasie, kiedy to telefon będzie sam dzwonił i spotkania same się będą układały - i sobie wymarzyłam.
Niżej mała galeria i przegląd tego, co robiłam i gdzie byłam.
Niestety - żeby nie było zbyt różowo, to wręcz - w drodze do wydawnictwa z projektem nowej książeczki dla dzieci , a konkretnie z kolejną częścią Lekcji przyjaźni - zostałam w porę wyhamowana i ostrzeżona.
To, że w ciągu sześciu lat mojej działalności, mogłam liczyć tylko na siebie i Dusze życzliwe, które ułatwiały mi kontakt z dziećmi 
stało się już oczywiste.
Natomiast tego, że wejdzie przepis zakazujący dzieciom zakupu moich książek podczas spotkań autorskich - to dla mnie cios poniżej pasa. 
Nie mam sponsora, nie stać mnie na zainwestowanie sporej sumy - po to, by mieć na zbyciu tysiąc książek w domu i móc ewentualnie rozdawać je za darmo.
Coraz częściej słyszę, że dyrektorzy szkół są naprawdę bardzo chętni na zorganizowanie spotkania autorskiego, ale " bez sprzedaży książek i bez honorarium, bo na nie nie mają środków"
Wiecie... Naprawdę kocham to, co robię - ale... 
Resztę dopowiedzcie sobie sami...
Zatrzymałam się z nowym projektem i myślę, czy to nie czas po prostu odpuścić.
Nie mam sił na skakanie i lawirowanie między przepisami, a jeśli ktoś zadecydował, że kupowanie przez dzieci książeczek z dedykacjami ( co - wierzcie mi - jest dla nich super frajdą...) wykracza poza prawo - to czas zamknąć worek z pomysłami na nowe książki i zainwestować w wyjazd z mężem w jakieś piękne miejsce.
Kto ma pasję i nią żyje - wie - co teraz czuję - ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, a już napewno - gdy są one ustawione prawie pionowo - pod górę :(
A to galeria z obchodów Urodzin Misia 


Szkoła Podstawowa nr 54 Katowice Giszowiec


Szkoła Podstawowa nr 11 Mysłowice Larysz


Spotkanie promujące Anielską Ławeczkę, z seniorami 
na inauguracji cyklu Kawiarniane środy w restauracji Carmelowa w Mysłowicach 
Filia nr 11 MBP Mysłowice



Szkoła Podstawowa nr 3 Bieruń Nowy 




Knurów Szczygłowice  Dom Kultury

Oraz dwa intensywne dni spędzone w Gminnym Przedszkolu w Wyrach 






Spotkania z dziećmi i dorosłymi, były bardzo radosne ciepłe i dające nadzieję...
Narazie czekam - co będzie dalej, z teczką pełną pomysłów...
Ale jakoś większych złudzeń nie mam...
Oczywiście - przepis przepisem, a człowiek człowiekiem 
( czytaj dyrektor)  i nie jest tak, że wszyscy od razu na - nie.
Tylko ile tych " perełek" tak naprawdę ocaleje? Tego nie wie nikt...

niedziela, 17 listopada 2019

Zachód słońca

Piękno 
zachodzącego słońca
złotymi drobinkami
chwila po chwili
sekunda po sekundzie
wpada wprost
w serce
A potem wypełnia je
po brzegi 
milczeniem
i trwaniem
w cichym zachwycie

czwartek, 14 listopada 2019

Bajtel - czyli Mysłowice pomagają



Zostałam ostatnio poproszona, o napisanie wiersza na temat tytułowego „ bajtla” 
Bajtel to na Śląsku - dziecko. Często mówi się u nas „ bo za bajtla - to było to... czy tamto...” :)
Na przykład 
„ Za bajtla wisiało się na klopsztandze do góry nogami 
i nikt nie posiadał nowej jednostki chorobowej o nazwie - szyja smartfonowa” :) 
Ciekawe czy zrozumiecie, o co w tym zdaniu chodzi, a szczególnie w jego pierwszej części.
Ale do rzeczy.
Bajtel to mysłowicka fundacja, pomagająca chorym dzieciom
 i ich rodzinom.
Wiecie... w naszym mieście jakoś tak przyjęte jest, że albo foruje się wybrańców, albo kogoś z poza miasta. 
Podejrzewam jednak, że jak już będzie sukces - to ojcowie sukcesu się nagle rozmnożą...
Tak się złożyło, że ja do tej pory na temat tej fundacji nie wiedziałam nic.
Do czasu, kiedy napisała do mnie pani Kasia - Prezes fundacji, prosząc bym napisała coś, co mogłoby zawisnąć w ramce na ścianie remontowanego pomieszczenia, które w przyszłości ma służyć jako świetlica, lub coś w tym stylu.
Lokal jeszcze nie gotowy, ale wiersz już jest. 
Myślę i mam nadzieję, że będzie dobrą wróżbą dla Fundacji.
Oceńcie sami

Jest takie miejsce 
w mieście Mysłowice
a mieści się ono na zwyczajnej 
ulicy
W tym miejscu Anioły się spotkały
i pomagają chorym bajtlom
 tym większym i tym
 małym
Bo słowo to na Śląsku  
każdy przecież 
zna
bajtlem byłeś ty 
i bajtlem byłam ja
Co wam kochani jeszcze powiem
nie każdemu z bajtli dane jest 
mieć dobre zdrowie
I czasem taki bajtel
 pomocy potrzebuje
Ta fundacja właśnie
takich bajtli wyszukuje 
Każdego bajtla chorego
 przytuli i pocieszy
i w każdym kłopocie
z pomocą szybko śpieszy
I choć nie jest to wcale 
łatwa praca
dobro w świat niesione
 zawsze  podwójnie 
wraca