środa, 21 lutego 2018

A u mnie zimą...


A u mnie znów intensywnie i miło... bardzo miło.
Dlatego, że ktoś znów napisał o mnie wiersze ;) Przemiła pani Bogusia, którą poznałam przypadkiem, zakupiła na OLX o tutaj 
 KLIK
komplet książeczek mojego autorstwa i to stało się początkiem pięknej znajomości.
Pani Bogusia, to talent, który trzeba pokazać światu. Mam nadzieję, że moje namowy do założenia bloga, przyniosą skutek, bo wierzcie mi - byłoby co czytać.
Pozdrawiam panią Bogusię i całą rodzinkę :)

Co jeszcze...
Spotkania, spotkania, spotkania.

Był Dom Seniora, w którym o mały włos nie dostałam pracy, ale jednak wolą Niebios jest, bym dalej pisała ;)
A zaraz potem... żłobek ;)




i plan na dalsze działania

22.02 - SP nr 41 Gliwice

6.03. SP nr 53 Katowice Nikiszowiec
8.03. SP Wisła Czarne
9.03 SP Wisła Malinka
15.03 Biblioteka w Łaziskach Górnych - spotkanie z paniami z okazji Dnia Kobiet
20.03 SP w  Paniówkach
21.03 Wola Gołkowska DOM Kultury - wieczór z poezją w tle
22.03 SP w Woli Gołkowskiej
23.03 SP nr 41 w Gliwicach - konkurs poetycki dla nauczycieli

I tak gdzieś w tle powoli mija sobie zima


Jest dobrze, jest pięknie - jak to u mnie :)
I tego Wam także życzę kochani.


czwartek, 15 lutego 2018

Święto miłości


Miłość w środku zimy 
obchodzi swoje święto 
A czasem  jadnak bywa 
naprawdę zmarznięta 
Z nosa nieraz kapie 
stopy przemoczone 
lecz miłość spogląda 
w zupełnie inną stronę 
Zagląda do serca 
gdzie ciepło się schowało 
by w dzień święta miłości 
z radości oszalało 
I środek zimy zamienia
 w  lata cudne chwile
Budzi też zaspane
 miłości motyle
Świąteczna miłość 
niech w sercach pozostanie 
I trwa 
na zawsze 
niezmiennie 

nieprzerwanie 

czwartek, 8 lutego 2018

O odchodzeniu ( znowu...)




Nie każde odejście
boli 
wbrew powszechnie
 panującym 
przekonaniom

I teraz szukam w sobie

powodów
dla których 
ktoś kiedyś po mnie 

zapłacze

niedziela, 4 lutego 2018

Najważniejsza decyzja







W życiu wielu z nas, przychodzi taki moment, że bez sił nadprzyrodzonych - ani rusz.
Pisząc siły nadprzyrodzone, mam na myśli oczywiście Anioły.
Czy ktoś z Was z ręką na sercu może powiedzieć, że nic im nie zawdzięcza?
Czy ktoś z nas może przysiąc, że żadnego Anioła na swojej drodze nie spotkał?
Ja spotkałam nie jednego. Nocy by mi zabrakło, gdybym chciała te wszystkie spotkania opisać.
Ale ten najważniejszy, zatrzymał mnie w Katowicach na targach Zdrowia, w przejściu między stoiskami, jakieś dziesięć lat temu.
Chwycił za ramiona, spojrzał w oczy i zapytał jaką mam grupę krwi. 
-Zero - odpowiedziałam

- Wyluzuj dziewczyno, bo zawał murowany. 
Te słowa zmieniły moje życie. Tak bardzo przestraszyłam się  zawału, że wybiegłam stamtąd jak oparzona. Wróciłam do domu i zaczęłam myśleć. - Teraz kiedy znalazłam cichą i bezpieczną przystań, kiedy mam przy sobie najlepszego człowieka pod słońcem , mam skończyć zawałem? - myślałam
- Jak bardzo widoczny musi być ciężki plecak moich win, wyrzutów i zatopienia się w przeszłości, że obcy człowiek to zauważył? - myślałam
- Nie chcę umierać!!! - krzyczałam w myślach. 
Wtedy Gosia - bratnia dusza ze Stolicy, powiedziała
 - Musisz przepracować, przeprogramować myślenie.
 Tak też zrobiłam. Trzy kolejne lata upłynęły mi na pracy nad sobą i zmianie myślenia. 
Zaczęłam godzić się z tym, że co się stało, już się nie odstanie i rozdrapywanie ran skończy się dla mnie zawałem.
Kimkolwiek byłeś Dobry Człowieku - nigdy nie przestanę Ci za ten wstrząs dziękować.

To kawałek mojej historii, kto mnie bliżej zna, ten zna i tę historię, ale ja nie o tym…

Okazało się, że nie tylko ja mam takie" bliskie spotkania". 
Będąc nie tak dawno w Piasecznie, poznałam Magdę, która jest takim właśnie Aniołem pomagającym zagubionym kobietom. 
Tutaj o

 Magda zaprosiła mnie na spotkanie Klasy Kobiet.
 Od tamtej pory jesteśmy w kontakcie i ciągle przymierzam się do wyjazdu z Magdą do Toskanii i wierzę w to, że kiedyś nadejdzie ten czas właściwy. :)


Wyobraźcie sobie, że niedawno Magda napisała i wydała książkę o… Aniołach stających na ludzkiej  drodze , w chwilach kiedy są najbardziej potrzebne. 
Oczywiście książkę mam i czytam… myślę, przeżywam
 i szlocham. Bo to się dzieje naprawdę. 
I nie tylko mnie przydarzają się takie rzeczy, może kiedyś Magda zechce moja historię także wykorzystać… 
Przeczytałam dopiero drugą historię i nie mogę ochłonąć.
Wiecie, że mój blog nie jest blogiem recenzenckim, ani promującym, lecz tej książki nie mogłam Wam nie polecić, zwłaszcza, że jak pisałam wyżej sama doświadczyłam...
A efekty tego doświadczenia już znacie :)
klik i... Książka