poniedziałek, 26 czerwca 2017

Taniec w deszczu


Zatańczyłabym w deszczu
lecz jak 
skoro na myśl samą 
porządnie łupie
Łupie mnie w kręgosłupie
Na skakance chętnie bym sobie 
poskakała
lecz tylko ją chwytam
już jestem cała obolała
Pobiegałabym może 
po miasta ulicach
 przechodnie by pomyśleli
że ja jestem 
- czarownica
Wśród wielu ciała dolegliwości
i losu przeciwności wielu
jedno mnie tylko trzyma w nadziei
że dusza
nie posiada 
PESELU


18 komentarzy:

  1. O to Ci się udało Gabrysiu...z tym PESELEM.I mam nadzieję ,ze rzeczywiście dusza jest "wiecznie młoda" tak jak my ,co prawda czasami tylko "teoretycznie" bo jak przychodzi do działania to jest tak jak tu twierdzisz...a to łupie,albo inne licho. Wiesz w przypadku czarownicy można spróbować zamiast biegać przelecieć na miotle ,tylko czy odpowiednio "zaczarowaną" gdzieś znajdziemy..?Ja teraz nigdzie nie latam bo jak wiesz pilnuję ptasiego przychówku na balkonie...Od rana już domagają się jedzonka ,a ci biedni rodzice-pan i pani (sikory) latają i co chwila pakują do dzióbków jakieś "smakołyki".Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz Grażynko, to nie tylko w ludzkim świecie takie zapracowanie jest :)A co zrobicie z przychówkiem jak przyjedziecie do nas? Może spakujecie? Mamy kurnik do wynajęcia :)

      Usuń
    2. Gabrysiu do tego czasu to już chyba opuszczą nasz balkon. Tak się doczytaliśmy .No chyba ,że coś się im pomyli. W lipcu w odwiedziny przyjeżdża do nas Ania Kasiuk ( autorka Łowisk),w sierpniu idziemy na wesele .Sama widzisz ,że trudno będzie nam się zmieścić w tych miesiącach.Czas pokaże.

      Usuń
    3. Grażynko ale MY byliśmy „zapisani „ :)

      Usuń
  2. :) no ale moje oczy posiadają PESEL i doprosiły się wsparcia :((( niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczy... - fakt moje też o wsparcie poprosiły już dawno :)

      Usuń
  3. Faktycznie, dusza nie posiada PESELU, chociaż mam czasami takie momenty, że i mentalnie czuję się staruszką...ale nie miałabym nic przeciw temu, by po ulicach czarownice ze skakankami latały :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by dopiero był widok 😊 Chociaż pewnie w oczach niektórych obserwatorów zafirankowych coś z takich czarownic mamy 😎

      Usuń
  4. Jedna moja znajoma raz na zawsze ustaliła, że jest chora na peselicę - i tego sie wszystkie trzymajmy;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peselica bardzo dobra nazwa dla choroby. 😀Chyba się i u mnie przyjmie . Pozdrawiam Iwonko

      Usuń
  5. Cudowny! Kto by się przejmował cyferkami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tylko czasem... ciało daje znać o peselicy :)

      Usuń
  6. Wspaniałe stwierdzenie Marii Czubaszek.
    Ale i Twój wierszyk bardzo przyjemny.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. No końcówka niesamowita! Jestem przekonana, że dusza nie posiada PESELU;))) Dużo optymizmu i radości w wierszu, cieszę się, że tak postrzegasz życie. I jak nawet kręgosłup boli, to dusza wyrywa się do życia. A jak dusza jest zdrowa, to i ten ból kręgosłupa nie przeszkadza;))) Pozdrawiam Gabi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie Moniu podsumowałaś to, co chciałam wierszem przekazać :) Buziaki przesyłam

      Usuń
  8. Oj, chciałoby się poskakać i pofruwać, ale kiedy łupie w kręgosłupie to lepiej poskakać wirtualnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ktoś kiedyś powiedział - czasem „Duch ochoczy - ale ciało słabe” :) Pozdrawiam Mario serdecznie

      Usuń