Nadzieja zawsze była moją
przyjaciółką
i tak już zostanie
Nadzieja
wiosną soczyście zielona
w wyhaftowanej miłością
sukience
Nadzieja w wianku z kolorowych
wiosennych kwiatków
na swojej trochę zwariowanej
głowie
była jest i będzie
częścią mojego życia
Nadzieja na powroty
na spotkania
na życzliwe gesty
na pamięć
A teraz jeszcze
na moc wirusa
w łamaniu
ludzkiej dumy uporu i zawziętości
Bo jakie czasy… taka nadzieja
Mam to szczęście
że nie muszę jej szukać daleko
ona trwa
Piękne, podoba mi się taka animizacja w wierszu ☺
OdpowiedzUsuńDziękuję Natalio ❤️
UsuńTak, to prawda. Niezależnie od tego w jak trudnych czasach się znajdujemy, nadzieja ciągle trwa. 😊
OdpowiedzUsuńDodaje nam sił prawda? Pozdrawiam Aguniu
UsuńMocne:) Życie bez nadziei nie miałoby sensu ale takie spojrzenie na jej sens to coś zupełnie nowego.
OdpowiedzUsuńW obecnej sytuacji jak najbardziej na miejscu:)
Myślę, że nadzieja jest zawsze wpisana w życie tylko zmienia się sposób jej postrzegania , w zależności od sytuacji i momentu życia w którym jesteśmy . Tak to czuję - ściskam Ewuniu ❤️
UsuńNie jestem osobą religijną, ale muszę przyznać, że 3 cnoty boskie uważam za strzał w dziesiątkę. Wiara, nadzieja, miłość - wszystko, co najlepsze, na tym się zasadza. Dlatego, lepiej żeby jednak ludzie nie dołowali się za bardzo i nie tracili tego z oczu, bo im więcej zniechęcenia i strachu, tym dłużej może się to ciągnąć :-/
OdpowiedzUsuńObawiam się, że nie wszyscy dadzą radę Bożenko , ja staram się całą tę sytuacje traktować jak film, który oglądam oczywiście bez udziału TV - ale razu pewnego po wiadomościach mój mąż był tak nakręcony , że mu ciśnienie podskoczyło i to już mi się przestało podobać . Dostał szlaban na ilość oglądanych wiadomości 🤷♀️
UsuńTeż zauważyłam u siebie pogorszenie nastroju po wiadomościach, a mój mąż, jak na złość, ogląda TVN24 od świtu do zmroku, tylko poziomy zmienia i zostawia za sobą włączony telewizor, tak, że dudnienie na klatce schodowej słychać :-/ Jedyny ratunek to wyjść na zewnątrz i tego na szczęście mi nikt nie zabroni.
UsuńPodobno nadzieja umiera ostatnia...wolałabym tego nie sprawdzać:-(
OdpowiedzUsuńPrzekonałam się o tym Asiu i wiem z całą pewnością, że tak jest , gdy lekarze dziwili się - jakim prawem fizyki mój tata jeszcze żył gdy nie pracowało już nic - ano żyła w nim nadzieja że jednak wnuki sobie o nim przypomną. Ja o tym wiedziałam i musiałam brutalnie powiedzieć mu, na głos że nie ma takiej możliwości . Odebrałam mu nadzieje i odszedł ...wiec powiedzenie nie jest tylko powiedzeniem ❤️
UsuńPiękny, optymistyczny tekst w czasach, kiedy wszystkich ogarnia zniechęcenie i czarnowidztwo... Oby takich więcej! Pozdrawiam ciepło i słonecznie:)
OdpowiedzUsuńTrzeba Ulu - trzeba szukać dobrych stron - inaczej się nie da. Właśnie skończyłam " uczestniczyć"online w pogrzebie mojej koleżanki. Chorowała na raka, ale nie zanosiło się na to, że to już. Była tak kwitnąca, żywotna, miała biuro pielgrzymkowe wszędzie byłe pełno jej i jej uśmiechu i ciągle ta myśl, na ile obecna sytuacja przyśpieszyła jej odejście, bo nie wierzę, że tak nie było. Biuro pielgrzymkowe było jej siłą napędową...
UsuńOpieka medyczna w innych przypadkach niż wirus - jest jaka jest , a raczej jej nie ma...
Zamkniecie w domu tak żywotnej, lecz chorej osoby, to skazanie na pewną śmierć.
Wszystko się we mnie buntuje, lecz co to da... Niczego tym nie zmienię, a tylko sobie zaszkodzę.
Strach nie jest dobry doradcą. Jest taki sport - zapomniałam jak się nazywa, że w odpowiedzi na ciosy - poddajemy się i miękko lecimy zgodnie z kierunkiem ciosu i wtedy przeciwnikowi po jakimś czasie zaczyna brakować sił . Coś w tym jest... Ściskam serdecznie
Nadzieję mam na... wrzesień - Gabrysiu !!! Zobacz jakie to proste: człowiek pomyśli o czymś miłym, na co czeka z utęsknieniem i od razu cieplej się robi na sercu. Nadzieja - cuda potrafi zdziałać. Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuń:) Ja też czekam , a było to tak. Mieliśmy jechać wiosną do sanatorium, i termin Dąbek był ustalony na wrzesień, potem im bliżej realnego terminu wyjazdu do sanatorium, to zaczęliśmy mieć wątpliwości - dokąd nas poślą i czy będzie można zabrać staruszka Teodora. Jeśli nie - co wtedy... Jakie jest prawdopodobieństwo, że trafi nam się jedno z trzech miejsc w Polsce - gdzie można z pieskiem. Na moje pismo - prośbę - odpowiedział bezduszny system NFZ , że nie ma zmiłuj i po prostu zrezygnowaliśmy sami z własnej woli ( nie przewidując, że i tak by nic z tego nie było) Więc wymyśliliśmy, że przeniesiemy wyjazd do Dąbek na maj hahaha, po czym za jakiś czas znów pisałam prośbę z wiadomych względów, że jednak wrzesień... No to trzech razy sztuka - teraz musi się udać prawda? Buziaki Uleńko i do... przytulenia :)
UsuńNadzieja zawsze dodaje sił, skrzydeł, a czasem uporu w wytrwaniu. Pozdrawiam Gabrysiu serdecznie:)
OdpowiedzUsuńMasz rację Mario, nadzieja dodaje sił - to dlatego " umiera ostatnia" prawda? Pozdrawiam serdecznie
UsuńNadzieja w naszym życiu wyjątkowo potrzebna i nie bez kozery mówi się ,że ona umiera ostatnia.
OdpowiedzUsuńMój brat właśnie dzisiaj (mieszka w Piasecznie) stwierdził z rodzinką ,że po raz pierwszy od wielu lat nie przyjedzie na święta w te strony.I co do wakacji naszych ma mieszane uczucia ale jakoś tak myślę ,że może w wakacje będzie można się już przemieszczać.W tym "szalonym" czasie mam różne dni ,czasami myślę z optymizmem aby za chwilę stwierdzić ,że trudno mi się odnaleźć.Pozdrawiam Ciebie Gabrysiu i Bogdana ze słonecznej bardzo Dukli,ale jakże wyludnionej.
Nie wiem Grażynko co z wakacjami, my mamy nadzieję na wrześniowy wyjazd nad morze - przeniesiony z maja. Zobaczymy jak to będzie. Ściskam serdecznie
UsuńInaczej byśmy powariowali !! Kiedyś musi się skońćzyć ten obłęd
OdpowiedzUsuńNo właśnie - miejmy nadzieję :)
UsuńPrzepiękne <3 . Obserwuję i Pozdrawiam!^^
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej martwi Gabrysiu, że tyle osób traci nadzieję na szybki powrót normalności takiej, jaką znamy... Nawet w czasie tej pięknej wiosny.
OdpowiedzUsuń