wtorek, 12 maja 2015

„ Chwalcie łąki...”



Kolejny maj ukwiecony bzem
wciska się prosto w serce
Przydrożne kapliczki,
otoczone wiankami
nabożnych litanii
Majowa Mateczka...
Czule spogląda na tych, którym
już ręce opadły ze zmęczenia
Pomaga wytrwać
w cierpliwości
Melodią majowego śpiewania
leczy to co, zranione
I łzę w kąciku oka dostrzeże
Delikatnym wietrzykiem 
osuszy 
zanim jeszcze zrozumiesz
dlaczego…
ta łza…
Może to wspomnienie 
dziecięcej ufności?…
prostoty...
Dla Niej zawsze 
zostaniesz dzieckiem...



10 komentarzy:

  1. Teraz gdy kwitnie bez, aż dziw, że tyle go wszędzie i tak wiele rodzajów. One wszystkie podziwiać można co roku w Kórniku. Wczoraj tez kupiłam konwalie, stoją w pracy na biurku i niebiańsko pachną... Tym "chwalcie łąki", przypomniałaś mi, że w dzieciństwie śpiewałam w chórze kościelnym, oj śpiewało się, śpiewało, organista uderzał w klawisze, organy grały. W zeszłym roku miałam okazję słuchać koncertu organowego w bazylice, cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz Joasiu ile mamy wspólnego :) ja też śpiewałam, najpierw w scholi, potem w zespole o pięknej nazwie VERITAS, a potem w chórze. Tam nawet miałam solówkę w Pasji - jako żona Piłata.
      Piękne wspomnienia -prawda? Aż ciarki po plecach przebiegają...Myślę, że jak zostanę już dostoją emerytką to znajdę jakiś chór w pobliżu... co Ty na to? Może się przyłączysz do chóralnych planów ?
      U nas bez przeciwieństwie do reszty, co roku bardzo okazały, bo tam nie dosięgnie nasza sarenka :)

      Usuń
    2. Oj, poza chórem kościelnym śpiewałam też w szkolnym i w zespole Kujawy, a co do emerytury, to raczej nie zapiszę sie do chóru, bo słyszałam różne chóry emerytek i mało które mnie zachwyciły. niestety nawet głos się w nas starzeje, będę więc raczej podśpiewywać mężowi, jeśli to zniesie... uwielbiam sarenki:-)

      Usuń
    3. Chyba mnie przekonałaś Joasiu - z tym chórem to może niekoniecznie ...;)

      Usuń
  2. Pani to jednak potrafi wydobyć z człowieka to o czym już dawno się nie pamięta. Stary chłop jestem, a łzy mi Pani z oczu wycisnęła jak mało kto potrafi.
    Gratuluję Pani Gabrysiu tych wszystkich spotkań i wzruszeń i trzymam kciuki za to, by było ich więcej i więcej. A to chyba nie trudne przy takim magnetyzmie, jaki posiadają Pani wiersze i Pani. Pozdrawiam - jak zwykle pełen życzliwości Wierny Czytelnik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za Pana życzliwość i cieszę się z Pana obecności na blogu, bo już się zaczynałam martwić...Człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego :)

      Usuń
  3. Gabrysiu....Już tytuł ..."chwalcie łąki..." przeniosło mnie właśnie w czas odległy,gdy maj to przede wszystkim kojarzyły mi się -pieśni maryjne ,kapliczki pięknie ustrojone bardzo często właśnie w bez i tak to wszystko współgrało......i śpiew majówki i te zapachy....wokół.I to nie tylko dlatego mi się o tym myśli ,że byłam wtedy....dużo młodsza,ale raczej wspomnienia takie nostalgiczne ,że dzisiaj tak rzadko......spotykamy się z tym.Bo to także były bezcenne chwile spotykania się ot człowiek z człowiekiem....A bez biały i fioletowy....rośnie wzdłuż bloku,w którym mieszkam....więc za każdym razem gdy wychodzę napawam się pięknem kolorów i co ważne zapachów.....
    Gabrysiu,dziękuję po raz kolejny za "piękno" którym dzielisz się i ze mną...cieplutko majowo pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam także majowo Grażynko. Takie kapliczki oplecione litaniami, mijaliśmy w Lublinie i okolicach co chwilę. Gdzieś mi się zapisały - widać..:)

      Usuń
  4. Ja mam także swoje wspomnienia związane z majem. Pochodzę z malutkiej miejscowości, w któtej nie było kościoła, a nabożeństwa majowe odprawiało się pod krzyżem. Całymi dniami czekaliśmy na wieczór, odmawianie litanii to było wielkie przeżycie. A pieśni....wciąż było za mało i śpiewałyśmy jeszcze więcej. To było takie piękne....Dziś już jestem w innym miejscu, mamy piękny kościół. Wybraliśmy się dziś na majówkę, na palcach można policzyć dzieci....Kilkoro dorosłych. Co się stało?
    Wróćcie lata dziecięce, choć na chwilę, na ten jeden majowy dzionek, z bzem i podniszczoną książeczką, z przyjaciółką z boku, która teraz za oceanem żyje, czy ona też pamięta nasze dziecięce majówki....
    Pobudziłaś do refleksji. Pięknej. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ pięknie Moniu to opisałaś... dziękuję za wzruszające wspomnienia. Wróćcie lata dziecięce... choć na chwilę...

      Usuń