środa, 27 maja 2015

Gabrysia - dzieciom "Na moim podwórku"



Dzisiaj będzie dla Was bajka
bajka z mojego podwórka
W bajce wystąpi sarenka Kuba
oraz Rozalka - tak zwie się ma kurka

Wystąpi także Teodor mój piesek
Co psoci gdy tylko okazja nadchodzi
To taki wesoły malutki  foksterier
co to drogami własnymi wciąż chodzi




Na moim podwórku wciąż ktoś się przechadza
to kura, to Kuba coś ciągle podjada
Czasami jest ciężko do bramy się dostać
gdy właśnie Rozalka do innych kur gada

Kurzym językiem kurki nawołuje,
gdy z okna skorupki im rzucę pod nogi
Wtedy zebranie szybko się gromadzi
od razu panuje wśród kur nastrój błogi

I czasem jakby przez zapomnienie
z kurami razem beztrosko przyklęka,
by spojrzeć co to takiego dobrego
nasza kochana Kuba - sarenka



Z jednej miseczki zgodnie zajadają
i wcale o nic się nigdy nie kłócą
Wieczorem gdy wszyscy już będą zmęczeni
 do ich kurnika razem sobie wrócą

Tam Kuba jajeczek dokładnie pilnuje,
bo to właśnie do jej posłanka
kury codziennie jajeczka znoszą
na jajecznicę - każdego ranka

A Teodorek za płotem wciąż biega
bo razem z tym towarzystwem niestety
jakoś nie może się nigdy dogadać
bo on jest facetem, a tam są  - kobiety

I tylko czasem przy płocie sobie razem stają
on z jednej - reszta z drugiej strony
coś tam między sobą pogadają
i każdy odchodzi mniej lub bardziej - zadowolony



14 komentarzy:

  1. Gabrysiu, przypomniałaś mi pobyt w gospodarstwie agroturystycznym w Bodzentynie. Tam tez zwierzaków była moc i nawet jak się pochowały, to pojawiały się jak na komendę gdy gospodyni wyniosła michę, chociaż nikt ich nie wołał. O świcie budził nas kogut nad koguty, chyba nawet w Kielcach go słyszeli! Pozwoliłam sobie polecić Twoje blogi na blogu ogólnopolskim BIBLIOTEKA Z KLASĄ, którego jestem współautorką. Wierszyk cudny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już prawie , prawie...z tym gospodarstwem agroturystycznym :-) Monika Oleksa, która często u mnie gości wysyła już do mnie bohaterki swojej blogo noweli pt. Czwartkowe obiady, w ostatnim odcinku już wysiadły na dworcu w Katowicach :-) Mam nadzieję, że to początek czegoś niezwykłego, bo przecież prowadzenie pensjonatu to moje marzenie :)
      Bardzo dziękuję Joasiu za polecenie moich blogów, troszkę zaniedbuję bloga Pod rękę z Naturą, ale się poprawię

      Usuń
  2. CAŁY SWÓJ ZWIERZYNIEC PIĘKNIE ZRYMOWAŁAŚ.KU RADOŚCI DZIECI / I NIE TYLKO /.
    ALICJA M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Alu. Cieszę się że Ci się opowieść o zwierzyńcu podoba:)
      Pozdrowienia dla Ciebie

      Usuń
  3. Pozdrowienia dla Teodorka i Kuby, no i kurek;) Wesoło z nimi macie:) Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia przekazane - Dziękuję :-))))

      Usuń
  4. Droga Gabrysiu, cieszę się, że trafiłaś na moje konwenanse, bo dzięki temu ja trafiłam na Twoje wspaniałe wiersze. Powyższy jest pełen radości i takiej energii, ciągle coś się dzieje na tym podwórku. W dodatku zdjęcia, doskonale to ilustrują.
    Włączyłam obserwowanie w googlu, aby mieć na oku nowe posty w dojrzalosc-gabi
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Aniu serdecznie i rozgość się - proszę.
      Ja też szukam miejsc promieniujących pozytywną energią i dobrze się w nich czuję, tak jest u Ciebie.

      Usuń
  5. Fajnie w formie wiersza przekazane ..opis i zdjęcia obudziły we mnie tęsknotę za wsią...chyba w końcu wybiorę się włąsnie na jakąs agroturystykę..ale taką właśnie ze zwierzakami itp.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i kto wie, może kiedyś zawitasz w Anielskim Siedlisku ? :)

      Usuń
  6. Ładny wierszyk, przeczytam go Oleńce. Przyjedziemy odwiedzić Kubę, Teodorka i Rozalkę.Pozdrowienia Ola z babcią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Ole i Babcię - jak tylko będziecie miały ochotę :)

      Usuń
  7. Fajny ten zwierzyniec !!! Ciekawe połączenie : sarenka, kurki i pies ?! Wszyscy na jednym podwórku i jakoś się dogadują - to sukces ! Pozdrawiam :)) Wierszyk wesoły :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami bywają spięcia :) jak to w rodzinie, ten wierszyk obiecałam dzieciom, kiedy byłam zaproszona na spotkanie Kółka Literackiego. Obietnicy musiałam dotrzymać. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń