O segregacji - inaczej





Jednym z częściej spotykanych ostatnio słów - jest słowo „segregacja”

To ja dziś też o segregacji - lecz bynajmniej nie tej, o której myślicie .

Taka sytuacja .

Pan , pani i dziewczynka. Oni w wieku podobnym do mojego - dziewczynka - późne, „ wymodlone”  dziecko.

Nowi znajomi , z racji przyszłego niedalekiego  od nas zamieszkania. 

Mam ja w sobie jakiś dodatkowy zmysł , który przyznam nie zawsze - ale działa. 

Od początku paliła się we mnie lampka zwana „ dystans” . 

Ale mówię sobie  - ee tam - nie będzie źle.

Pani zaczyna snuć plany odnośnie naszej „przyjaźni” . 

Wspólne herbatki , spacery itp. ( lampka) 

Dziewczynka ma już wybrany dzień tygodnia, w którym będzie przebywała w naszym domu ( lampka… tak bez konsultacji? ) 

   Nadchodzą zwierzenia - których słucham z jakimś takim średnim zainteresowaniem - bo dla mnie to zbyt wcześnie

 a co gorsze - naciąganie na wzajemność 

( lamka - nie ten etap) . 

Tysiące komplementów zachwytów nami  - jako ludźmi 

( no lampka trochę słabiej - ale jest - w końcu naprawdę jesteśmy z mężem fajnymi ludźmi :) )

Opowieści i  ich nadzwyczajnej religijności - poparte modlitwami odprawianymi tak, by wszyscy widzieli

 ( tu już lampka z alarmem - bo z takimi ludźmi miałam już kiedyś do czynienia) .

Jakoś tak bez entuzjazmu z mojej strony - ale znajomość się toczy. 

I nagle tekst - "do tego pana my do domu nie wejdziemy i on do naszego także, bo on ma drugą żonę - a my „ niebożych ludzi” pod swój dach nie wpuszczamy"

 (alarm i tysiąc lampek  ) 

Powiem szczerze - ulżyło mi, bo bałam się tego osaczenia, bałam się tej religijności ( od takich ludzi to ja kiedyś uciekać w podskokach musiałam) . 

Dostałam do ręki broń przed osaczeniem -bo wg powyższej segregacji ustalonej wyłącznie przez panią, bo wątpię, że Pan Bóg miał z tym coś wspólnego- jesteśmy „niebożymi ludźmi” . 

Jak się domyślacie, w końcu się „broń” przydała, gdy się miarka przelała i nastąpiło wielkie BUM i cisza… 

błoga i sielska cisza. 



16 komentarzy:

  1. He, he! I ja jestem "niebożym ludziem" a jak sie komuś nie podoba droga wolna. Dobrze, że ta"broń" Ci sie przydała Gabrysiu i odstręczyłaś od siebie tę nową "przyjaciółkę". Szkoda tylko, że oni blisko mieszkają i pewnie na tym Wasza znajomośc się nie skończy.Ale moze znajdzie sobie kogos innego do "przyjaźnienia". Oby!:-)
    Pozdrawiam Cie serdecznie i słonecznie!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Oluś - tak przed jak i po tym wielkim BUM - nie opuszcza mnie taka refleksja. Ile w postrzeganiu drugiego człowieka może zmienić jedna informacja - prawda? Cały czas podczas ich życia w nieświadomości , zastanawiałam się nad tym - że nasza dobroć i życzliwość i tak kiedyś przestanie się liczyć . Ba - ja to wiedziałam , to była tylko kwestia jednego zdania . I refleksję tez wysnułam dla siebie - na ile potrafimy drugiego człowieka przyjąć i zaakceptować jak białą, czystą kartkę - tak po prostu - zaakceptować to jakim jest człowiekiem - bez oceniania i bez szufladkowania. 😘😘😘😘buziaki dla Was

      Usuń
  2. Moje zdanie już znasz, więc dopowiem tylko, że dobrze mieć w głowie takie lampki, które w porę ostrzegają, nie wszyscy taki luksus posiadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zdziwiłam Asiu ile tych lampek mam 🤭. To chyba intuicja działa i jednak mnie nie zawiodła .

      Usuń
    2. Mnie niestety, moje lampki zawiodły zupełnie. To była sympatyczna znajomość, która zamieniła się po jakimś czasie w regularny werbunek, a my w zwierzynę łowną, w ryby zaganiane do sieci. Ponieważ nie umiem obcesowo potraktować nikogo, delikatne napomnienia nic nie dały, zakończyliśmy znajomość.

      Usuń
    3. Oj - doskonale rozumiem, przez co musieliście przejść. I takie decyzje czasem trzeba podejmować w porę, by nie zabrnąć w miejsce bez możliwości powrotu. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. To już nie jest religijność, a chory fanatyzm. Gabrysiu dobrze, że nie będziesz miała z tymi ludźmi nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Aguniu - różnica między religijnością a fanatyzmem - to się na osobny post nadaje - choć myśle że dużo już napisano i powiedziano na ten temat. Ale masz rację - ulga jest 😀

      Usuń
  4. Często jesteśmy "segregowani" - religia, status społeczny, pieniądze, wykształcenie... Można tak długo wyliczać tylko - gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Cóż, sąsiadów się nie wybiera:) Najważniejsze, że problem masz z głowy Gabrysiu, komu potrzebne są takie toksyczne znajomości. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Ewuniu - gdzie w tym wszystkim jest człowiek... Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Do niczego nie powinniśmy się zmuszać. Do znajomości z ludźmi którzy nie są z naszej bajki - też nie...
    Pozdrawiam serdecznie Gabrysiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem by się chciało Stokrotko, tak z ludzkiej potrzeby kontaktu - ale nie za wszelką cenę prawda? Pozdrawiam

      Usuń
  6. "wielkie BUM i cisza…

    błoga i sielska cisza."

    I bardzo dobrze, że ta cisza nastała. :)
    Mnie też by się takie lampki w głowie zapewne zapaliły, bo z natury jestem dość ostrożna, a przyjaźni nie można "zaplanować" i "ułożyć" - wymaga czasu i wspólnych doświadczeń.
    Uprzedzenia i segregacje na pewno nie pomagają w kontakcie z drugim człowiekiem.
    A tak w ogóle to dla osób wierzących - nie powinno być "niebożych ludzi", przecież wszyscy są dziećmi Boga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Igomamo :) Uwierzysz, że ja wczoraj na Twoim blogu spędziłam ponad dwie godziny? No uwzięło się i koniec - nie dałam rady zamieścić komentarza. Pięknie napisałaś o przyjaźni - fakt - ona wymaga wspólnych doświadczeń. lepiej bym tego nie ujęła, daleto w tym wszystkim tak bardzo mi coś nie grało. Pozdrawiam i nie poddam się, będę jeszcze próbowała u Ciebie coś napisać :)

      Usuń
    2. Jejku, Gabrysiu, mam straszne wyrzuty sumienia, że straciłaś tyle czasu.
      Nie mam pojęcia, czemu komentarz nie chciał wejść. :(
      Może coś z wordpressem się działo?
      Współczuję i tym bardziej dziękuję, że się nie zniechęciłaś.

      Usuń
    3. Nie martw się :) tak właśnie się rodzą najbardziej wytrwali i wierni czytelnicy bloga :)

      Usuń