Bajka o Dusznikach






Gdzieś między drzewami 

między krążącymi w powietrzu nutkami 

 poloneza Chopina

snuje się  ledwie widoczny cień 

Cień pewnej kobiety

która przed laty tutaj zakończyła swoje życie 

Lecz w innym znaczeniu niż było to planowane 

Nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji

jak w filmie

Pojawił się książę i w ostatnim momencie 

wytrącił jej z rąk 

zatrute jabłko które było już całkiem

 blisko celu

Bo  widać los miał całkiem inne plany

Sprawił że nigdy nic już nie było takie samo

A potem żyli długo i szczęśliwie 

Tylko czasem wracam tu i szukam śladów

 dawnej mnie

by przestraszone nie słaniały się już 

z głodu miłości troski i zrozumienia

Zbieram te zagubione kawałki 

i ogrzewam przytulam i wybaczam 

Teraz potrafię…


Za - czy przeciw...





Tak się jakoś porobiło 

że każdy każdym ostatnio sterować chce

I każdy wie co dla drugiego jest najlepsze 

To jakby statek nagle zatonął 

a ludzie zapominają że oni sami 

potrafią pływać 

Doradcy "życzliwi" ciągle wzburzają wodę

 by jeszcze bardziej go w tym utwierdzić

Nic bardziej mylnego 

Każdy z nas potrafi płynąć

 i ma w sobie moc i mądrość

 w takiej ilości

 jaka mu jest potrzebna 

Tylko trzeba słuchać siebie 

nie doradców 

i jeszcze trzeba  nauczyć się

akceptacji kierunku obranego

 przez  człowieka obok

Tylko w ten sposób może uda się nam

powrócić na statek by ocalić resztki 

człowieczeństwa 

Słowo się rzekło - będzie „ mocno"



To już cztery lata? Nie wierzę, a jednak…

Cztery lata - nie w szufladzie -  a w pliku przeleżało coś , 

o czym Wam wspominałam tutaj 


Uśpione Niebo


Po niewątpliwym sukcesie (Bez) ludnej wyspy, postanowiłam wrócić do tematu i… jak się okazało, te cztery lata tyle zmieniły w moim życiu, że to co napisałam wtedy - teraz dopiero podwaja swoją objętość. 

Te lata były po to, by zdobyła wiedzę, którą teraz mogę się podzielić.

Trochę zniechęciłam się tym, że żadne wydawnictwo nie wykazało zainteresowania - wtedy jeszcze nie wiedziałam,

 ile jeszcze będę miała do dopisania. 

Czasem nam się wydaje, że dzieje się źle - a tym czasem wszystko dzieje się tak - jak powinno. 

Tak więc kochani - siedzę i piszę, pisze i piszę :) 

Jest już wydawnictwo, a nawet są już czytelniczki - uwierzycie w to, że dosłownie kilka dni temu dostałam maila następującej treści? 


Teraz już wiecie - jakie słowa padły na końcu tekstu, który zamieściłam 4 lata temu pod wskazanym linkiem.

Tak więc - ja pracuję , Wy czekacie - a jest na co - zapewniam. 

Polskich ‚Ptaków ciernistych krzewów” może i  nie stworzę, ale na pewno coś co trafi wprost w serca kobiet i w nich już zostanie na zawsze. 

Czy - i w jaki sposób bohaterka odbuduje swoje życie ? 

Znam historie, które skończyły się tragicznie , znam historie które dają nadzieję - faktem jest, że trzeba o tym napisać,  

ponieważ takich tekstów jak ten, w sieci i nie tylko - jest cała masa.


O segregacji - inaczej





Jednym z częściej spotykanych ostatnio słów - jest słowo „segregacja”

To ja dziś też o segregacji - lecz bynajmniej nie tej, o której myślicie .

Taka sytuacja .

Pan , pani i dziewczynka. Oni w wieku podobnym do mojego - dziewczynka - późne, „ wymodlone”  dziecko.

Nowi znajomi , z racji przyszłego niedalekiego  od nas zamieszkania. 

Mam ja w sobie jakiś dodatkowy zmysł , który przyznam nie zawsze - ale działa. 

Od początku paliła się we mnie lampka zwana „ dystans” . 

Ale mówię sobie  - ee tam - nie będzie źle.

Pani zaczyna snuć plany odnośnie naszej „przyjaźni” . 

Wspólne herbatki , spacery itp. ( lampka) 

Dziewczynka ma już wybrany dzień tygodnia, w którym będzie przebywała w naszym domu ( lampka… tak bez konsultacji? ) 

   Nadchodzą zwierzenia - których słucham z jakimś takim średnim zainteresowaniem - bo dla mnie to zbyt wcześnie

 a co gorsze - naciąganie na wzajemność 

( lamka - nie ten etap) . 

Tysiące komplementów zachwytów nami  - jako ludźmi 

( no lampka trochę słabiej - ale jest - w końcu naprawdę jesteśmy z mężem fajnymi ludźmi :) )

Opowieści i  ich nadzwyczajnej religijności - poparte modlitwami odprawianymi tak, by wszyscy widzieli

 ( tu już lampka z alarmem - bo z takimi ludźmi miałam już kiedyś do czynienia) .

Jakoś tak bez entuzjazmu z mojej strony - ale znajomość się toczy. 

I nagle tekst - "do tego pana my do domu nie wejdziemy i on do naszego także, bo on ma drugą żonę - a my „ niebożych ludzi” pod swój dach nie wpuszczamy"

 (alarm i tysiąc lampek  ) 

Powiem szczerze - ulżyło mi, bo bałam się tego osaczenia, bałam się tej religijności ( od takich ludzi to ja kiedyś uciekać w podskokach musiałam) . 

Dostałam do ręki broń przed osaczeniem -bo wg powyższej segregacji ustalonej wyłącznie przez panią, bo wątpię, że Pan Bóg miał z tym coś wspólnego- jesteśmy „niebożymi ludźmi” . 

Jak się domyślacie, w końcu się „broń” przydała, gdy się miarka przelała i nastąpiło wielkie BUM i cisza… 

błoga i sielska cisza. 



O wyspie i nie tylko...

W jednym z komentarzy pod piękną recenzją książki napisaną przez Iwonę Zmyśloną,
przeczytałam pytanie - dlaczego człowiek, żeby spotkać się z samym sobą zawsze marzy o bezludnej wyspie… 
Zatrzymałam się nad tym pytaniem dłużej i próbowałam na nie odpowiedzieć. Po pierwsze - spotkania z samym sobą, to nie jest łatwa sprawa i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. 
Zawsze ciekawsze jest coś innego - a to serial, a to głośna muzyka, 
a to niekończące się przeglądanie fejsbuka 
lub też „doradzanie”innym, jak mają żyć, byle tylko nie usłyszeć
samego siebie.
Faktem jest, że na bezludnej wyspie tego wszystkiego by nie było i napewno dużo łatwiej byłoby zajrzeć wgłąb siebie i w końcu poznać osobę, z którą bądź co bądź spędzamy całe swoje życie - od pierwszego - do ostatniego oddechu.
Bezludna wyspa w książce - to była wyspa istniejąca - jak wiecie -
w wyobraźni , ale przecież tak na codzień każdy z nas ma swoją przestrzeń, w której jest całą sobą tylko dla siebie. Może to być pracownia zawierająca artystyczny nieład - w której cała nasza Dusza się realizuje, może to być mały kącik, w którym mamy szansę posiedzieć w całkowitej ciszy i wsłuchać się w rytm swojego serca, zeszyt i długopis - w którym zapisujemy swoje myśli rozmawiając w ten sposób z samym sobą - podobnie jak Tom Hanks z piłką. 
Może też być pobliski las, gdzie przy śpiewie ptaków, otoczeni drzewami - próbujemy uporządkować swoje myśli.

A gdzie jest Wasza „ bezludna wyspa”
Jest takie jedno miejsce na FB - w którym można poczuć
klimat niekoniecznie” bezludnej” wyspy , podzielić się, zainspirować - a przede wszystkim znaleźć przyjazne dusze.

Chciałam Was tez zaprosić do obejrzenia rozmowy, na która zostałam zaproszona do ITVM
patrona medialnego książki


Proszę Was także o reakcję - gdy spotkacie mój wiersz o Mamie krążący anonimowo, po całej kuli ziemskiej, a czasem wręcz podpisany przez „poetów” podających się za autorów tego wiersza.
Niżej wstawiam zdjęcie i mam prośbę - jeśli go spotkacie - wklejcie proszę to zdjęcie w komentarzu. Tylko tyle.
Dzięki takim akcjom, które czasem sama przeprowadzam - udało mi się ostatnio wysłać sporo zakupionych tomików, które z braku spotkań leżą u mnie w domu. 
Bo czasem zdarzają się osoby, które zastanowią się - kto jest autorem.
Z powodu popularności wiersza - FB zablokował przekierowanie na adres bloga, jako niezgodny ze standardem. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni, a póki co - wpisy z bloga bez linku - będę w całości kopiować na stronie - innej rady nie ma :)

Kwiatki przed Dniem Matki


I kolejny rok za nami 

pełen wzlotów i upadków 

znowu trochę dziś podumam 

zamiast tradycyjnych kwiatków

Opowiem co u mnie słychać

siedząc przy kubeczku z kawą

bo choć widzisz wszystko z góry 

i tak możesz być ciekawa

U mnie Mamo jak to w życiu 

czasem różnie bywa

ale kto jak kto - Ty wiesz najlepiej  

że potrafię być szczęśliwa

Nie wybrzydzam nie marudzę 

jak kiedyś przy fasolowej 

Biorę to co los mi daje - już prawie gotowe 

Nieraz tylko w zamyśleniu w obłoki popatrzę 

i pomyślę że czasami mogło 

być inaczej

Myśli czasem uciekają nieposłuszne wcale 

i przynoszą z sobą - nie potrzebnie -

jakieś stare żale

Lecz na codzień Mamo i także od święta 

los tak sprawia że nie mogę przestać

 być szeroko uśmiechnięta 

O tym wszystkim Mamo

długo sobie pogadamy

bo na jednej z białych chmurek obie kiedyś

 przecież się spotkamy 




Piękno chwili

 


Tak długo marzyłam o tym, by zrobić takie właśnie zdjęcie,
 że musze się nim podzielić z Wami - kochani Czytelnicy.  
Piękno chwili jest tak ulotne, że zanim o niej pomyślisz
 -  już jej nie ma.
Chwile należy chłonąć, a nie o nich myśleć. 
Więc chłonę... 
Do zobaczenia po powrocie.




Magia...



Chwilo - trwaj

W Dniu Urodzin




Czasem los tak człowiekiem pokierować może

by ścieżki dwojga ludzi się nagle splątały

Dlatego dzisiaj laurkę słowami pięknymi stworzę 

bo urodziny obchodzi pewien gość wspaniały

Przywrócił mi wiarę w to że piękno w życiu

może jeszcze się przydarzyć

i siłę mi dał by zawalczyć o szczęście swoje

Nauczył jak można mieć odwagę marzyć

i sprawił że tych marzeń wcale się nie boję

Gdyby on u boku mojego 

oparciem nie był i nie wspierał swoją siłą

nie było by ani radości z dnia nowego 

a książek które tworzę - pewnie też by dziś  nie było

Jedno słowo - oprócz tych którymi zwykle

 solenizanta się obdarowuje 

przychodzi mi dziś na myśl 

Tym słowem jest

 DZIĘKUJĘ 


Kolory wiosny



Zieleń  opanowała świat i mnie

Z całą swoją świeżością

 nadzieją i ptasimi trelami

Serce śpiewa marzenia się spełniają

 a wdzięczność przelewa się 

w swojej obfitości 

Wiosennie radośnie i obficie 

Życie... 

Błękit nieba tylko czeka

 by chmurkom służyć swoim tłem 

gdy zechcą stać się  tym

czym tylko zapragną

Zatapiam się w błękicie... 

Żółte promienie wiosennego słońca 

roztapiają rozczulają 

ogrzewają budzą

Chłonę promienie na mroku czas 

Magia

 wiosennego popołudnia... 


To jeszcze nie koniec



To dopiero początek

Zachęcona ciagle jeszcze napływającymi recenzjami , jak na przykład ta - prosto z serca pisana 

Skończyłam czytać

Różne przemyślenia

Tak na szybko

To za mało

Jeszcze...

Pierwsze wrażenie że to takie lekkie… Ale z każdą stroną, z każdą stroną, z każdą historia otwierała się kolejna książka

Taka życiowa

Głęboka

Dużo wzruszeń i uśmiechu, zrozumienia

Dorotkę bym chętnie dalej czytała... To się tak czyta od serca, tak prosto i z mocą... Bez moralizowania.

Fakty i emocje... Czuć dystans do tego co za sobą

Taka dojrzałość duchowa

I spokój i ciszę

Taka zdrową

Nie wiem czy to jest jasne co piszę... Ale to takie moje chaotyczne zobrazowanie emocji po przeczytaniu

Z drugiej strony całość daje moc

Taka radość i nadzieję na życie

Zastanawiam się co ja bym wzięła na wyspę. I nie wiem. Chyba nic bym nie wzięła

Popłynęłabym tak jak stoję... Chociaż to do mnie nie podobne i przeczy wszystkim podróżom gdzie pakuje nawet igłę i nitkę bo przecież może się przydać i tabletki do odkażania wody.

A na taką wyprawę chciałbym wybrać się bez bagażu rzeczy ale za to z całym bagażem tego co przeżyłam i wszystkimi emocjami.

Czuję niedosyt książki

Chciałby się czytać więcej przemyśleń bohaterek

Wiesz mam wrażenie że właśnie kobiety w rodzinie ze sobą nie rozmawiają

Na te tematy

Ba chyba w ogóle się o tym nie rozmawia

Mam na myśli życie

O jego aspektach

O emocjach które nam towarzyszą na różnych etapach

Ja tylko właściwie z takie etapu nastoletniego pamiętam jedno zdanie mamy : "Życie to nie bajka, to jest bitwa"

Nie do końca się z nim zgadzam

Bo dlaczego nie? Właśnie że to moja bajka

Ale tak wracając do sedna

To myślę sobie że w dzisiejszych czasach brakuje opowieści kobiecych

O emocjach, przeżyciach

Ale nie mam na myśli rad

Tylko właśnie opisanie faktów i emocji

Żeby każdy wyciągnął swoje wnioski

Żeby mógł wziąć co dla niego najważniejsze...


Pomyslałam, że to nie może być koniec.

Wraz z bohaterkami książki, otworzyłyśmy szeroko  -  sprawdzony i wydeptany przez nas szlak - kobietom, dziewczynom, które czasem po prostu mają ochotę się  spakować, zostawić sprawy swojemu biegowi i udać się na bezludną wyspę, by spojrzeć na swoją codzienność  z perspektywy. 

Jednak  nie w samotności, bo tam już czekają bohaterki  książki, która jest wstępem do tej niecodziennej przygody.

 


Możesz  przysiąść się do niegasnącego ogniska i opowiadać, albo pytać, albo też pomilczeć ( byle nie za długo:))

 I nikt tutaj samotny nie będzie, bo choć  ( Bez)ludną wyspa - ta sama, co w książce, a jednak inna, bo będziesz na niej Ty, która książkę już przeczytałaś i Ty, która czytasz dzisiaj o niej po raz pierwszy. 

Do grupy można przyłączyć się 


TUTAJ


A po książkę można zajrzeć 


W te miejsca



Wrażenia, opinie i KONKURS :)

 


Kochani moi

Miniony tydzień to dla mnie jakaś totalna magia, niewiele pamiętam - oprócz emocji tak silnych, że co chwilę sprawdzam, czy ja jeszcze dotykam stopami ziemi, pakowania, adresowania i wycieczek na pocztę.

 Książka ( Bez)ludna wyspa sprawiła, że ja miałam ciągle w oczach łzy, łzy wzruszenia i łzy śmiechu i tak naprzemian. 

Byłam ogromnie ciekawa pierwszych opinii , po przeczytaniu książki i nie zawiodłam się. 

To, że stworzyłyśmy coś pięknego , widziałam od początku - tylko nie potrafiłam przewidzieć reakcji czytelników.

A to pierwsze z nich 




A to jest HIT - oczywiście współczuję domownikom - ale opinia dla mnie wyjątkowa :)



A teraz konkurs :) 

W komentarzu pod postem wystarczy odpowiedzieć, a raczej opowiedzieć historię na temat 
" Tydzień w eksluzywnym SPA, czy na bezludnej wyspie i dlaczego ?" 
Najpiękniejsza opowieść, którą wybiorę razem z bohaterkami książki
 ( Bez) ludna wyspa - zostanie nagrodzona tą właśnie książką z dedykacją. 
Miło mi będzie, jeśli udostępnicie post w mediach społecznościowych
Termin rozstrzygnięcia konkursu -  może być data 13.05. 2021
Co Wy na to?
A książka dostępna jest w następujących miejscach 









Przysiądź się i Ty - książka już jest




Rok wspaniałej przygody, do udziału w której dały się zaprosić fantastyczne kobiety - dobiegł końca.

Było to dla mnie cudowne przeżycie i myślę, że dla moich współtowarzyszek - także.

( Bez) ludna wyspa, o której wspominałam Wam już nie raz , wczoraj w formie przepięknie wydanej książki dotarła do mnie, a także jest do nabycia w Wydawnictwie Białe Pióro 


w formie tradycyjnej 


oraz elektronicznej


ebook - KLIK


Księgarnia Bonito - KLIK


Jak to powiedziała moja przyjaciółka - książka ta całkiem niespodziewanie powstała w takim trudnym czasie - aby nieść ciepło, uśmiech i nadzieję.

Pomysł stworzenia książki, spadł na mnie jak grom z jasnego nieba w lutym ubiegłego roku, kiedy nikt nie był nawet w stanie sobie wyobrazić - co już za miesiąc się rozpocznie. 

Śmiem twierdzić, a raczej jestem pewna, że nie było to przypadkowe.

Zapraszam kochani - przysiądźcie się to tego niezwykłego ogniska , gdzie oprócz ciepła bijącego wprost z ognia , bije osiem cudownych kobiecych serc, a z nich płynące historie , 

w których się zatracisz i znajdziesz tę swoją. 

Znajdziesz odbicie swoich radości, smutków i wspomnień. Poczujesz, że tak naprawdę w samym środku serca - wszystkie jesteśmy takie same. Niezależnie od wieku i zdobytych doświadczeń. 

Sięgając po tę książkę - sprawisz, że nic w Twoim życiu nic już nie będzie takie samo. 

Jeśli jeszcze zdążycie - mam kilka egzemplarzy autorskich, które z przyjemnością wyślę z dedykacją ,

 pod wskazany adres , zapraszam też na stronę Wydawnictwa. 


Pomyślcie też o prezentach dla osób , które może tego właśnie teraz potrzebują. 

Z tego miejsca jeszcze raz dziękuję wspaniałym „ Wyspiarkom” 

 bez Was to by się nie udało.


Książka ( Bez)ludną wyspa, jest już moją 7 książką

 ( samej mi trudno w to uwierzyć), a jej wydanie zbiegło się z ósmą rocznicą mojego pierwszego wpisu na blogu. 



Jest co świętować