Co ważne...

Wschód słońca w Gródku nad Dunajcem
Drogi poplątane 
myśli rozbiegane -
- na wszystkie strony
Tak trudno czasem
ułożyć w logiczną całość...
Tak trudno czasem znaleźć chwile
na spojrzenia
w siebie
Tak czasem z sobą... do ładu dojść,
jest trudno
By to co nie ważne,
ominąć
Nie zajmować swoich
i tak już za szybko
 pędzących myśli
Z sobą w milczeniu ustalić,
 co tak naprawdę ważne
na już…
bo - „potem”-
już może nie nadejść

Do Anioła

Fot. Gabrysia K.
Aniele cierpliwy,
o sercu łagodnym,
jak falujące z wiatrem piórko
z Twojego skrzydła
- ogrzej
Aniele zamyślony,
jak zagubiony wędrowiec,
pośrodku wielkiego miasta
-poprowadź
Aniele zatroskany
o moje niesforne serce
-uspokój je
Szepnij modlitwę,
naucz czekania...
cierpliwego wpatrywania się
 w płomień gasnącej świecy
Bądź przy mnie
blisko
Moja dłoń w Twojej...
blask świecy...
 nic więcej….

Przebaczenie

Fot.Gabrysia K.
Zapodziało się…
wystraszone…
zahukane…
Jak małe dziecko we mgle
Kiedyś jeszcze miało nadzieję,
że jakoś to będzie
Zacięte usta jednak
nie dały mu dojść do głosu
Czuje,że powoli traci siły
zaczyna się dusić
Zbyt długie oczekiwanie
odbiera już powoli resztki złudzeń
Przecież tak chciało pokazać 
co potrafi..do czego jest przeznaczone
Zagłuszone, zasypane 
niepotrzebne
I... wcale nie chce
 siedemdziesięciu siedmiu...
ani nawet siedmiu...
Tylko ten ten jeden, jedyny raz
A... kiedy przebaczysz 
wreszcie poczujesz wolność….
Poczujesz w swych skostniałych 
z zimna dłoniach 
jak serce zaczyna Cię rozgrzewać
miłością...

Zagubione

Fot. Gabrysia K.
Zagubione...
I trudno prosić o pomoc 
św. Antoniego,
który cierpliwie szuka,
nawet kosztem... swojego snu
Coś się zgubiło
po drodze
Może przez jedno niepotrzebne słowo,
może przez gest
źle zrozumiany
A może 
przez roztargnienie,
jak  z nie zapiętej torebki
- z serca wypadł
Boski czek
na okaziciela
Ktoś inny go znalazł,
a Ty pod rękę
 z Antonim
bezradnie...
w słabym świetle księżyca...
Prawie po omacku
czepiasz się jeszcze nadziei
na cud

Bajka o zapomnieniu

Fot.Gabrysia K.

Niebieski Latarnik
latarnię postawił
Nie daleko brzegu
Drogę wskazywać miała...
Zagubionym wielkim łodziom
i łódeczkom bezradnym
Wszystko jej dał,
co potrzebne było
Latarnia jakby
nagle
zapomniała
jakie jest jej zadanie
Zaświeciła światłem tak jasnym 
i niezwykłym, 
że sama sobą się zachwyciła
Przyglądała się ciągle - zachwycona sobą
w morskiej wodzie
A czasem świeciła tak jasno,
że trudno było dostrzec coś
oprócz niej
Nawet nie zauważyła
w swej pysze
ile ofiar ma 
na swoim koncie
ile łodzi rozbitych
ile poranionych  ciał i…
serc
Tylko Latarnik znad chmur zagląda zatroskany
Nie tak miało być…
nie tak….

Czas zatrzymany

Fot.Gabrysia K.
Zatrzymanie czasu...
 W promieniach słońca,
w zamkniętych w tafli
uspokojonej wody
 Błyszczące,kuszące, nieruchome...
Czas złapany na fotografii
zatrzymany na potem...
W pięknie tańczących mew...
 W falującym podmuchu
 nieśmiałego wiatru,
który boi się zburzyć
namalowany w jeziorze pejzaż
piękniejszy od rzeczywistego ...
Zatrzymany cały świat
przystanął, by nabrać głęboko
nowego powietrza
 i na nowo spojrzeć z miłością
na codzienność...


Jesienne zadumanie

Fot. Gabrysia K.
Z kolorowych słów
chciałabym utkać 
latawiec - tak lekki 
- jak ptasie trele
Na błękitnym niebie
znaczyłby drogi powrotne
odlatującym 
ptakom...
By nie zbłądziły,
kiedy zatęsknią
By wypełniły ciszę,
która pełna jest
przemijania
Czas pożegnań
przecież jest
wielką nadzieją
Na powrót...
na dotrzymanie obietnicy...
Na kolejne
radosne spotkanie

Taniec marzeń

Duszniki Zdr.
W księżycowej poświacie
tańczą chochliki marzeń
i spać nie dają
Uśpione w ciągu dnia
całą swoją energią
wieczorny taniec rozpoczynają 
- ze wschodem księżyca
Plotą wianuszki 
ze spadających gwiazd
A na zakończenie nocy
ozdabiają
niewyspaną
 i rozmarzoną głowę
Rozigrane marzenia
nocą nabierają kształtów
Wypełniają po brzegi myśli
i szepczą do ucha
 Jakie potrafią być łaskawe... 
w spełnianiu
Trzeba je  tylko zobaczyć
porzucić schemat
i dać się porwać
One już same wiedzą
co dalej...

Zrozumienie

Fot. Gabrysia K.
Ile trzeba było
 wylać łez
Ile tęsknot 
w sobie pomieścić
W bólu - nie raz
w nieprzespane noce
wołać
o zmiłowanie...
Ile słów
 połykać razem ze łzami,
 które nawet
nie miały
 już sił
Ile listów spalić
pożółkłych
z niewysłania
Ile melodii znienawidzić
z powodu wiecznego...
przypominania
Żeby w końcu zobaczyć,
że mgła już dawno opadła
A świat z dnia na dzień 
pięknieje
otulony ciepłym spokojem
serca

Cisza

Fot. Gabrysia K.
Po długiej rozłące
wpadłam stęskniona
w ramiona ciszy…
I jestem...
trwam...
i dobrze mi…
Cisza zalewa moje serce 
i leczy…
Coraz bardziej oddala się
echo 
tysiąca niepotrzebnych słów
Jeszcze w głowie
czuję jakby trzepot
przebudzonych ze snu
niespokojnych myśli..
Jeszcze trochę
 w skroniach pulsowania
I już... cisza  to wszystko zabiera 
Daje to
co ma najpiękniejszego
Otula puchową kołdrą
wytchnienia

Sobie

Różyczka od Basi Smal :-)
Wdzięczna za to co już było
To co złe 
już się 
wydarzyło 
Nie cofnę już czasu…
Lekcję pokory pilnie zapisałam 
w zeszycie duszy 
Zamkniętych rozdziałów już nie poprawie 
zapamiętałam...
 A nowe -  jeśli taki jest Boży zamysł
 - zapisze atramentem  
miłości...
łagodności...
wyrozumienia...
i nieustannego wzrastania
Następny rok życia
z pustej kartki
mruga do mnie porozumiewawczo
i głaszcze łagodnie
Budzi ze snu
jak Mama
w urodzinowy poranek...
Fot. Bożena Kabat

Melancholia

Fot.Gabrysia K.
Choroba jednego wieczoru
może dwóch
Przychodzi...
Zajmuje serce,
domaga się nieco uwagi
i odchodzi nagle
Jak grypa
po zażyciu
większej dawki leku
Nagły wzrost wrażliwości
Łatwiej i szybciej
jakaś łza po policzku…
Tęsknota za czymś nieokreślonym
i żal do świata
 o wszystko...
O deszcz
O zbyt ciemne gwiazdy
O  mało czułości...
O milczący telefon...
Na szczęście
melancholia
jest uleczalna

Dotyk Nieba

Fot. Grażyna Kowalik
Zdarza się nie raz 
przez chwilę 
rękę zanurzyć 
w uchylone przez nieuwagę
Aniołów 
drzwi… nieba
A potem już nic nie jest
takie jak przedtem
Samo wspomnienie
tej chwili
budzi tęsknotę
Staje się czekaniem
na kolejne anielskie
przeoczenie
Na chwilę krótszą niż mrugnięcie
Na to serdeczne uczucie
wypełnionego po brzegi miłością 
- serca
Na  uśmiech
Pana Boga
i Jego chłodną dłoń
na rozpalonym czole