Walentynkowo - konkursowo - anielsko



Kochani moi
Zbliża się ten dzień, cytując klasyka " nadejszła wiekopomna chwila", kiedy to "Anielska ławeczka" ujrzy świat
 i odwrotnie - świat ujrzy anielską ławeczkę.
Powiem Wam w tajemnicy, że mimo iż jest to moja szósta już książka, mam do niej szczególną słabość, ponieważ 
a) Zawiera najpiękniejsze z pięknych moich dzieł 
 - wiecie -
takie - crème de la crème.
b) Co tu dużo mówić, ciężki " poród to był", ale co tam tego się już nie pamięta.
Nadchodzi czas Walentynek, czas miłości i kocham już miłością nieskończoną, to jeszcze nienarodzone " dziecko"
W związku z tym, mam dla Was konkurs.
Chciałabym od Was usłyszeć  niesamowite historie, takie w których na swojej drodze doświadczyliście niezaprzeczalnej anielskiej interwencji.
 Moje już znacie - jest im poświęcona blogowa zakładka, ale wiem, że każdy z Was też ma do powiedzenia w tym temacie.
Najpiękniejsza i najbardziej niesamowita historia zostanie nagrodzona jednym z pierwszych egzemplarzy tomiku z dedykacją, oraz tym cudnym aniołkiem - magnesikiem.
Zapraszam do sięgania pamięcią, do dzielenia się  i do wspólnego wyczekiwania.
Myślę, że termin zakończenia  możemy wyznaczyć na dzień 17.02. 2019




 I jeszcze chciałam się czymś z Wami podzielić. 
To takie perełki, miód na moje serce :)


„Dobrze, że jesteś, bo kto by rozdawał ciepło i radość? Kto by podsyłał promyki słońca potrzebującym? Kto tak pięknie zapoznawał z dobrym słowem i głosił miłość. No, kto?

Serdeczności” Ultra

„Pani Gabrysiu, jak się Pani pewnie domyśla - jestem po lekturze tomiku Uśmiech codzienności. Nie wiem co powiedzieć..... Zastanawiałam się, jakim cudem można w zwykłych, niezwykłych słowach wyrazić tyle pozytywnych emocji, tyle prawdy z codziennego życia.... Powiem tylko - PANI GABRYSIU, JEST PANI CZŁOWIEKIEM O WIELKIM SERCU, Z OGROMNĄ MĄDROŚCIĄ. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie wypicie z Panią herbatkę i porozmawianie ? Życzę Pani wszystkiego co najlepsze!”

Jadwiga



Chciałabym


Chciałabym przytulić 
promyk słońca 
w środku zimy
Na jedną chwile 
 poczuć jego ciepło i siłę 
A potem pamiętać
 i dzielić się tym pamiętaniem 
z każdym 
 zziębnięty skostniałym 
i tym
co już dawno zapomniał 
jak to jest 
gdy jeden promyk słońca 
daje... szczęście 
 Chciałabym...

Egzotycznie, kosmetycznie, pachnąco i kwitnąco

Pewnie zastanawiacie się, co znaczy tytuł posta.
Będzie inny - to fakt, ale nie mogłam się powstrzymać.
Już  tłumaczę, o co chodzi.
Kto mnie zna, ten wie że jeśli chodzi o kosmetyki, zapachy itp jestem osobą specjalnej troski. Nie wiem, czy to wina mojej tarczycy, która od 8 lat uprzykrza mi życie, czy o co chodzi - ale, jak nieraz piszę na różnych blogach kosmetycznych - w tym względzie mam niełatwo. A to trądzik różowaty, a to popękane naczynka, a to przesuszenia i wręcz łuszcząca się skóra, a jak juz jest nadzieja, że coś mi służy - to od zapachu robi mi się słabo... 
Ale wróćmy do rzeczy. 
Pamiętacie warsztaty, na których byłam w ubiegłym roku?

Tam po raz pierwszy usłyszałam o tym, jak to jest w Tajlandii, zachwyciło mnie absolutnie wszystko ( myślę, że mogłam kiedyś być buddyjska mniszką)
Od tego czasu, zachwycona piękną, wypielęgnowaną  twarzą, prowadzącej warsztaty Jadwigi Kander 
https://www.facebook.com/kanderjadwiga/

( przebywającej równie często w Tajlandii - jak w Polsce, a może częściej :) ) -  poszukiwałam...i znalazłam słuchajcie - sklepik, 


w którym jest Tajlandia w pigułce.
Jest też blog 

Postanowiłam spróbować. Pierwsze nieśmiałe zamówienie - to był szampon ( ach, bo musicie wiedzieć, że włosy mi wypadają i suche są do granic możliwości)
i krem pod oczy. Sprawdziło się... potem było zamówienie
następne, po wcześniejszej serdeczniej rozmowie z właścicielką tego uroczego miejsca panią Kingą
Kinga Burda-Malarz

 która odpowiedziała na moje wszystkie pytania i sprawdziła składy zamówionych kosmetyków.
 Przysłała mi tyle próbek, że przez miesiąc miałam co wklepywać w twarz. 
Cóż Wam powiem - stał się cud - mam swój "raj" a właściwie moja skóra go ma.
Postanowiłam zadać pani Kindze kilka pytań, ponieważ byłam bardzo ciekawa - skąd, dlaczego i jak się to zaczęło. 
Dlatego teraz zostawiam Was z naszą rozmową i dodam, że post w żaden sposób nie jest sponsorowany - to moja naturalna chęć dzielenia się dobrem.


- Pani Kingo
Zacznę od tego, że urzekła mnie Pani buzia ☺ Tak to już chyba jest, że szukając  np. fryzjera, spoglądamy na jego uczesanie,. 
Większość dostępnych na rynku kosmetyków jest taka bez twarzowa – bo o reklamach w TV nawet wspominać nie warto. Myślę, że będzie to pytanie retoryczne, ale muszę je zadać – Pani oczywiście  jest chodzącym przykładem cudownego działania kosmetyków z Tajlandii ? 

- Zawsze się rumienię, teraz też ☺ Bardzo dziękuję za miłe słowa. Tak, od czterech lat używam tajskich produktów i staram się podpatrywać, jak Tajki dbają o cerę. Mam tutaj na myśli oczyszczanie i pielęgnację warstwową czyli layering. Wyznaję też azjatycką zasadę doboru kosmetyku – tam nikt nas nie zapyta o wiek, najważniejsze są problemy z jakimi się borykamy i efekty, jakie chcemy osiągnąć.

-  Co w tajskich kosmetykach jest takiego szczególnego, czego na próżno możemy szukać na naszych  sklepowych półkach? Czego nie ma, to akurat  wiem – nie ma chemii
 ( hurra!)

- Mnie urzekła różnorodność ziół i kwiatów. Egzotyka w gamie zapachów także, ale przede wszystkim receptury, ich bogactwo i działanie. W Tajlandii pielęgnacja skóry to rytuał, to wielowiekowa mądrość i zderzenie wielu kultur. Tajki przede wszystkim pielęgnują, mniej korygują, dlatego ich produkty to skrupulatnie dobrane składy. Wracając do rytuału – pielęgnacja ma także relaksować, wyciszać, stąd bardzo duży nacisk na mieszanie zapachów. I bardzo doceniam olej ryżowy, proteiny ryżowe – bogactwo tego surowca jest opisane w wielu artykułach naukowych. Jestem farmaceutą, stąd baza literaturowa i naukowa ma dla mnie ogromne znaczenie. Podobnie oleje do włosów – tutaj Tajlandia korzysta z dorobku indyjskiego. Wachlarz surowców roślinnych jest zupełnie inny niż w Europie

- Jak zaczęła się Pani przygoda  z Tajlandią i co sprawiło, że zdecydowała się Pani podzielić skarbami tego kraju z Polkami

- Mój mąż sporo czasu przebywał w Tajlandii. Wyjeżdżał, a od delegacji mężczyzna musi zapłacić podatek ☺ Na przykład w formie kosmetyków. Posmakowały przyjaciółki, znajome i w efekcie tego, spontanicznie i bez biznes planu powstała firma.

-  Pewnie bywa Pani często w Tajlandii - czy na twarzach Tajek, widać to, że mają dostęp do całkiem innej linii kosmetyków ? Z tego co widzę na różnych zdjęciach to tak ☺ Ale może jest jeszcze coś, czego powinnyśmy się my – Polki od nich nauczyć ? Może jakieś rady ? 

- Azjatki faktycznie mają zupełnie inną cerę. Wiele osób powie, że ogromne znaczenie ma pula genowa. Zgadzam się z tym, ale same geny nie wystarczą. W Tajlandii kobiety zwracają ogromną uwagę na pielęgnację, potrafią przeznaczyć na nią wiele czasu. Typowy wieczorny schemat to 8-10 kroków. Do tego ochrona przed słońcem – kobiety mają bzika na punkcie ochrony przed fotostarzeniem. Zawsze jestem zdumiona, kiedy widzę na półkach tajskich sklepów z kosmetykami mnogość kremów whitening. Oczywiście nie ma tutaj szans na wybielenie, ale ujednolicanie kolorytu cery, rozjaśnianie przebarwień i blask to najbardziej pożądany efekt. Przyznam, że unikanie słońca to także mój priorytet. Kiedy wychodzę z łopatą do ogrodu to filtr i podkład jako dodatkowa warstwa ochronna są ważniejsze niż rękawiczki. W tym roku zamierzam zakupić sobie parasolkę na słońce – to już efekt pobytu w Japonii i osobistych spostrzeżeń na temat jakości cery Japonek 50+.
- Bardzo dziękuję za miłą rozmowę, mam nadzieję, że czytelniczki bloga zainteresowane tematem, zechcą go zgłębić już bardziej bezpośrednio

- Bardzo dziękuję i jest mi bardzo miło. Jest mi naprawdę przyjemnie, że w całym bogactwie kosmetyków, bardzo dobrych jakościowo produktów, polskich rewelacyjnych firm, dostrzegła Pani mój sklep. Bardzo dziękuję ☺


-  Dodam że jednym z miłych zaskoczeń związanych z Pani stroną była szybka, serdeczna i dokładna odpowiedź na wszystkie nurtujące mnie pytania.  Dlatego zachęcam wszystkich do odwiedzenia bloga jak i sklepiku. 
Życzę Pani powodzenia, wielu wyjazdów  i  zawsze pełnego magazynu tych cudowności, oraz równie licznej ilości klientów.

Anielsko... coraz bliżej

Kochani 
Mam dla Was nowinę - mam nadzieję -  radosną, bo przecież temacie Aniołów - tylko radośnie - 
być może.
"Anielska ławeczka" już prawie jest :) to znaczy jest, tylko czeka na wydrukowanie.
Wspólnie poczekamy - będzie nam raźniej.
Dzisiaj przedstawiam Wam okładkę,



 oraz trochę " środka".

Jest - jak jest, sami wiecie... i dlatego wybrałam akurat 
takie, a nie inne wiersze,


 ale chcę żebyście poczuli ten "smak" 
i klimat i szykowali się już powoli, na wspólne oglądanie 
świata z Anielskiej ławeczki


Z pamiętnika "Szminka"




Dawno temu
 moja ulubiona poetka 
napisała o tym, że szminkę 
 nosi w kieszeni
Dziś 
w tym szczególnym dniu
który przypomina… 
Gdy
z ogromnym współczuciem 

przytulam siebie  

sprzed lat 
szminkę... wyjęłam 
Moja poetka
chyba jest ze mnie 
dumna

Nowe





I niczego
 nie żałuj
wszystko jest tak 
jak miało być
jak sobie wymarzyłeś
jesteś...
żyjesz…
 Tak wielu dane to nie było
w połowie się 
skończyło
Masz swoje  marzenia 
nowe ścieżki 
do odwiedzenia
I skalne przeszkody 
do odgruzowania
wciąż nieczułe
 na twoje starania
Zakończ pięknie
 i z wdzięcznością
zapieczętuj 
miłością

I zacznij nowe 



Oczekiwanie




Nasze wspólne wędrowanie
 znów zmierza 
ku  tej jedynej 
magicznej chwili
Milczący opłatek
wtedy
wyrazi więcej 
niż wszystkie słowa 
tego świata
Wdzięczność popłynie 
serdecznymi łzami
I to jedno życzenie
"niechaj będzie tak 
jak jest"
na zawsze...
 Z dala od rozpędzonego 
świata
czekamy...





Czarodziejki - czyli gdzie szukać prezentów




Chciałam  Wam dzisiaj przedstawić moje dwie zaprzyjaźnione czarodziejki, które własnymi rękami tworzą niezwykłe cuda.


Aldonka, 
miesza w garnkach tak długo, aż powstaną przecudnej 
urody i działania - mydełka.
Sama natura 



Bernadetka  z kolei, na swoim zaczarowanym stryszku
 tworzy takie cudeńka




I oczywiście moja skromna osoba poleca się niezmiennie 
z książeczkami i misiami - ale to już wiecie

Tyle piękna w koło - jest w czym wybierać przyznacie sami

Całe życie z Mikołajem




Wiecie że są ludzie co nie wierzą 
w Mikołaja ? 
Smutne życie mają 
na prezenty nie czekają
 dreszczyku emocji też tam nie ma 
mówią „Mikołaj to ściema”
Tak mówią nie żartuję 
A ja co roku 
Mikołaja wypatruję
Gdy dzwoneczkiem zadzwoni
pięknie się ukłonię
i poczekam aż aniołek mój list 
mu przeczyta
i wtedy Mikołaj zapyta
czy grzecznie się sprawowałam 
czy kłopotów nie sprawiałam
a potem otworzy swój worek bez dna
i najładniejszy z prezentów
po prostu mi da





Magiczny grudzień

Muzeum zabawek - Kudowa



Magia grudniowych 
światełek
i kolorowych baniek 
skaczących wesoło 
w spienionej wodzie
która zmywa brudy
 wszelakie
Zapachu piernikowej
 przyprawy
Piosenek melodii
trącających w sercu 
najradośniejsze
struny
właśnie 
się rozpoczyna

Niechaj trwa