Wieczorne rozmyślania



Z  nadchodzącą nocą
zabieram w swoje sny
tylko dobro 
Całą miłość
i wszelkie nadzieje
By z nimi rankiem
zacząć wszystko od początku
Nie ma już łez,
nie ma żalu
prowadzącego donikąd
W sercu zamykam 
 tylko radosne obrazy 
minionego dnia
Bo tam jest mój skarb,
gdzie moje serce
Chcesz zobaczyć?
Zapraszam w moje
 gościnne progi
Nie chcesz?
Odejdź 
Jest tak - lub - nie
Pomiędzy nimi,
nie ma nic

Uśmiech codzienności



Poranna kawa 
w tym samym miejscu
 co wczoraj
odrobiną życzliwości doprawiona
Ozdobiona figlarnym promieniem
słońca
Pocałunek na dzień dobry
 - opadający łagodnie w serce
jak piórko
zagubionego anioła
Słowo, może dwa 
dobre i ciepłe
Tęcza 
od brzegu smutku,
do brzegu pełnego
 słonecznej nadziei
Niezmienność, trwałość,
zaufanie
Nic wielkiego
Niejedna wyśniona bajka
może mnie omija
I czasem ktoś zamknie 
przede mną drzwi
udając, że nie słyszy pukania
Tym bardziej wtedy kocham
nieśmiały uśmiech
codzienności
W bajkowych salonach,
pewnie bym go nie zauważyła

Seria urodzinowa - "Dla Joasi"

Dzisiaj swe urodzinowe święto
ma Joasia miła
Która w mym życiu
całkiem niedawno się
pojawiła
I wcale nie będę się długo rozpisywała
Nie wiem
jak bym teraz bez niej
dzień jeden wytrzymała

Na bloga co -Pani od biblioteki- się nazywa
wchodzę kiedy rano
z łóżka się zrywam
Potem czytam Joasi komentarze
co rozweselają
wszystkie czytające twarze
A potem jeszcze zaglądam do skrzynki mailowej
czy czasem nie przyszły
wiadomości nowe
Tak więc Joasiu w Dniu Twojego Święta
wierna czytelniczka
o Tobie pamięta
Zdrowia, radości i pomysłów wiele
by Na Twoim blogu
mnożyli się przyjaciele
Marzeń spełnienia
wielu chwil wytchnienia
w ramionach ukochanego
Anioła Domowego

Autorka "Pogodnej dojrzałości"
życzy Tobie tego


Ps. Przy okazji zapraszam na stronę, gdzie wszystkie dotychczasowe życzenia zebrałam razem



Dwa lata...

Są chwile,
 gdy całe  niebo na głowę spada
I nic już potem nie ma
Pustka…
Zostaje cisza i ciemność
I gwałtowne bicie serca
A potem ze strachem 
rozglądasz się dookoła
i sprawdzasz,
co zostało po katastrofie
Czy wszystko jest na swoim miejscu
Nie wszystko...
okazuje się…
 i nie wszyscy...
I jesteś coraz bardziej sam,
w chwili kiedy
tak chciało by się
usłyszeć,
że to był tylko zły sen

Przyjęcie...

Z czasem kwitnienia
jest tak, jak z Nadzieją
Że jest...
Bo bez niej przecież 
nic by nie urosło
A z czasem,
kiedy owoc dojrzewa pod  
niebem
pełnym słońca - jest tak, 
jak z Miłością
 Jest - bo bez niej
nic nie miało by sensu
Owoce nie podlewane 
miłością
nie dojrzewają.
A z czasem zbiorów jest tak, 
jak z Wiarą,
która pozwala wierzyć
że to co najpiękniejsze
dopiero przed nami
Że owoc - tak samo jak wygląda
- smakuje... soczyście
To trzy moje przyjaciółki
zasiadły dziś 
wraz ze mną
do urodzinowej kawy
Słodzonej 
melancholią


Przedurodzinowo

W pewnym wieku ( pogodnie dojrzałym) nie wyczekuje się już urodzin tak, jak było to w czasach dzieciństwa. 
Nie wiem dlaczego, ale najbardziej utkwił mi w pamięci jeden urodzinowy prezent.
Była to pasta do zębów Putzi, szczoteczka i kubek - cały komplet.
Wąchałam tę pastę jak... no wąchałam :) bo w tamtych czasach nic tak nie pachniało tak, jak ona.
Ale ja nie o tym...
Jak tu się nie cieszyć z nadchodzących urodzin i jak tu je zataić? Skoro już dostaję TAKIE prezenty :)
Ten nadszedł od Pani od biblioteki  - Joasiu nie wiem co powiedzieć. To że dziękuję i że nie zasługuję ?... To za mało.
Zobaczcie sami :)

Urodzinowo dla Gabi

Czy Anioł
ma białe skrzydła
czy szatę
ma lekką jak tiul?
Czy w chmurach 
gdzieś pomieszkuje
i nie wie
co znaczy ból?

Czy może 
okiem surowym
nasz ziemski padół
lustruje?
Czy marszczy 
swe gładkie czoło
i naszych łez oczekuje?

Na szczęście
Anioł nie z chmury
przyleciał do nas
i spoczął.
Możemy
dobrze się przyjrzeć
jego łagodnym oczom.

Korale na szyi
poznaję,
szydełko w ręku
swym trzyma.
Ten człowiek 
z oczami Anioła
GABRYSIA się właśnie
nazywa!


Joanna K.

Spadająca gwiazda


Magiczna noc 
spadającej gwiazdy
 Tylko tej jednej z tysiąca 
Gwiazdy spełnionego 
marzenia 
Ufnie czekam jak dziecko 
na obiecany 
prezent
 Kiedy już spadnie ta jedyna,
 moje marzenia na wolność 
wypuszczę 
Magiczna noc 
spadających gwiazd, 
marzenia przygarnie 
i zamieni w błyszczący 
diament. 
A potem oświetli nim 
mroki zniechęcenia 

Wiersz o niczym ( upalny kryzys twórczy)




Ten wiersz, o niczym dziś będzie,
bo Anioł mój od pisania
Chyba pofrunął  ode mnie daleko
na wspólne anielskie, radosne
schładzanie
Skrzydła i nóżki anioły schładzają,
w zimnym i czystym jeziorze
Tylko czy nóżki anioły mają?
Znów czegoś nie wiem.. mój Boże…
I zabrał pióro, zostawił ciszę
i czas na rozmyślania
Lecz jak tu myśleć
i co napisać,
kiedy pot oczy zasłania
Poczekam aż wróci - w pokorze
cierpliwie
- mój Anioł
z wagarów sierpniowych
I tak - choć bez niego i jego pomocy
"o niczym” mój wiersz
już gotowy

Obecność ( małe święto - dwusetny wiersz :-) dedykuję wszystkim moim Czytelnikom)



Kiedy 
 strach przed nie poznanym
nigdy dotąd uczuciem
własnej nieporadności
ściska gardło
Wtedy można 
tylko sercem 
odezwać się do kogoś,
kto
ma do niego klucz
I teraz myślę, 
czy rozdałam wystarczającą 
ilość kluczy
To tak na przyszłość…
Bo  nie wiem
kiedy znowu
nadejdzie ta chwila, 
gdy słowa mają najmniejsze 
znaczenie
I potrzeba tylko obecności
Tej która usłyszy 
i przybiegnie
pomimo...

Anioł Stróż



Anioł Stróż
nigdy nie jest tak bardzo
 zajęty,
żeby nie słyszeć...
Czasem może troszkę udaje,
że coś innego ma na głowie
Żeby bardziej na siebie
 zwrócić uwagę
Anioł Stróż 
jak na stróża przystało,
ciągle się ma na baczności
A to udawanie obojętnego,
to taka mała kokieteria
z jego strony
Jak każdy...
lubi, 
by z nim po ludzku
porozmawiać

Żniwa


Koło życia
dojrzałym zbożem
przypomina 
kolejnym przemijaniu
Dziś znów poczułam ten zapach
Zapach dojrzałych
i ciężkich kłosów,
Za chwilę ich już
nie będzie
Zostanie chleb,
który jednoczy
A zboże 
cierpliwie uczy dojrzewania,
aby poznać prawdę o sobie
I myśleć  uczy
O tym,
co... po mnie…
Kiedy czas żniwa 
nadejdzie


Latem


W środku lata,
kiedy owoce
słonecznie dojrzałe
zatrzymują swym pięknem
Spróbuj zobaczyć to,
 co masz
pod skorupą obojętności
Sprawdź,czy czasem
nie dojrzałeś już
na podobieństwo owocu
By dla siebie
i dla innych
wytoczyć się z warstw
 kolejnych skorup
I zachwycić świat
swym smakiem
i pięknem

Wiersz - jak muzyka



Dźwięki które rodzi serce,
melodią zapisuję
jak muzyk na pięciolinii
Czasem aż trudno
 palce powstrzymać
od nagłej chęci tańca
po klawiaturze 
roześmianych liter
Poranną melodię razem z ptakami
budzącymi świat
I wieczorną - w świetle księżyca
I te serdeczną, 
z miłości zrodzoną
I z uścisku kochanej dłoni 
Bo tyle tych liter
zaprasza do tańca moje dłonie
 i w sercu tyle 
muzyki się rodzi...

 Więc gram - słyszysz? 
Tak głośno jak tylko potrafię...