W Dniu Urodzin




Czasem los tak człowiekiem pokierować może

by ścieżki dwojga ludzi się nagle splątały

Dlatego dzisiaj laurkę słowami pięknymi stworzę 

bo urodziny obchodzi pewien gość wspaniały

Przywrócił mi wiarę w to że piękno w życiu

może jeszcze się przydarzyć

i siłę mi dał by zawalczyć o szczęście swoje

Nauczył jak można mieć odwagę marzyć

i sprawił że tych marzeń wcale się nie boję

Gdyby on u boku mojego 

oparciem nie był i nie wspierał swoją siłą

nie było by ani radości z dnia nowego 

a książek które tworzę - pewnie też by dziś  nie było

Jedno słowo - oprócz tych którymi zwykle

 solenizanta się obdarowuje 

przychodzi mi dziś na myśl 

Tym słowem jest

 DZIĘKUJĘ 


Kolory wiosny



Zieleń  opanowała świat i mnie

Z całą swoją świeżością

 nadzieją i ptasimi trelami

Serce śpiewa marzenia się spełniają

 a wdzięczność przelewa się 

w swojej obfitości 

Wiosennie radośnie i obficie 

Życie... 

Błękit nieba tylko czeka

 by chmurkom służyć swoim tłem 

gdy zechcą stać się  tym

czym tylko zapragną

Zatapiam się w błękicie... 

Żółte promienie wiosennego słońca 

roztapiają rozczulają 

ogrzewają budzą

Chłonę promienie na mroku czas 

Magia

 wiosennego popołudnia... 


To jeszcze nie koniec



To dopiero początek

Zachęcona ciagle jeszcze napływającymi recenzjami , jak na przykład ta - prosto z serca pisana 

Skończyłam czytać

Różne przemyślenia

Tak na szybko

To za mało

Jeszcze...

Pierwsze wrażenie że to takie lekkie… Ale z każdą stroną, z każdą stroną, z każdą historia otwierała się kolejna książka

Taka życiowa

Głęboka

Dużo wzruszeń i uśmiechu, zrozumienia

Dorotkę bym chętnie dalej czytała... To się tak czyta od serca, tak prosto i z mocą... Bez moralizowania.

Fakty i emocje... Czuć dystans do tego co za sobą

Taka dojrzałość duchowa

I spokój i ciszę

Taka zdrową

Nie wiem czy to jest jasne co piszę... Ale to takie moje chaotyczne zobrazowanie emocji po przeczytaniu

Z drugiej strony całość daje moc

Taka radość i nadzieję na życie

Zastanawiam się co ja bym wzięła na wyspę. I nie wiem. Chyba nic bym nie wzięła

Popłynęłabym tak jak stoję... Chociaż to do mnie nie podobne i przeczy wszystkim podróżom gdzie pakuje nawet igłę i nitkę bo przecież może się przydać i tabletki do odkażania wody.

A na taką wyprawę chciałbym wybrać się bez bagażu rzeczy ale za to z całym bagażem tego co przeżyłam i wszystkimi emocjami.

Czuję niedosyt książki

Chciałby się czytać więcej przemyśleń bohaterek

Wiesz mam wrażenie że właśnie kobiety w rodzinie ze sobą nie rozmawiają

Na te tematy

Ba chyba w ogóle się o tym nie rozmawia

Mam na myśli życie

O jego aspektach

O emocjach które nam towarzyszą na różnych etapach

Ja tylko właściwie z takie etapu nastoletniego pamiętam jedno zdanie mamy : "Życie to nie bajka, to jest bitwa"

Nie do końca się z nim zgadzam

Bo dlaczego nie? Właśnie że to moja bajka

Ale tak wracając do sedna

To myślę sobie że w dzisiejszych czasach brakuje opowieści kobiecych

O emocjach, przeżyciach

Ale nie mam na myśli rad

Tylko właśnie opisanie faktów i emocji

Żeby każdy wyciągnął swoje wnioski

Żeby mógł wziąć co dla niego najważniejsze...


Pomyslałam, że to nie może być koniec.

Wraz z bohaterkami książki, otworzyłyśmy szeroko  -  sprawdzony i wydeptany przez nas szlak - kobietom, dziewczynom, które czasem po prostu mają ochotę się  spakować, zostawić sprawy swojemu biegowi i udać się na bezludną wyspę, by spojrzeć na swoją codzienność  z perspektywy. 

Jednak  nie w samotności, bo tam już czekają bohaterki  książki, która jest wstępem do tej niecodziennej przygody.

 


Możesz  przysiąść się do niegasnącego ogniska i opowiadać, albo pytać, albo też pomilczeć ( byle nie za długo:))

 I nikt tutaj samotny nie będzie, bo choć  ( Bez)ludną wyspa - ta sama, co w książce, a jednak inna, bo będziesz na niej Ty, która książkę już przeczytałaś i Ty, która czytasz dzisiaj o niej po raz pierwszy. 

Do grupy można przyłączyć się 


TUTAJ


A po książkę można zajrzeć 


W te miejsca



Wrażenia, opinie i KONKURS :)

 


Kochani moi

Miniony tydzień to dla mnie jakaś totalna magia, niewiele pamiętam - oprócz emocji tak silnych, że co chwilę sprawdzam, czy ja jeszcze dotykam stopami ziemi, pakowania, adresowania i wycieczek na pocztę.

 Książka ( Bez)ludna wyspa sprawiła, że ja miałam ciągle w oczach łzy, łzy wzruszenia i łzy śmiechu i tak naprzemian. 

Byłam ogromnie ciekawa pierwszych opinii , po przeczytaniu książki i nie zawiodłam się. 

To, że stworzyłyśmy coś pięknego , widziałam od początku - tylko nie potrafiłam przewidzieć reakcji czytelników.

A to pierwsze z nich 




A to jest HIT - oczywiście współczuję domownikom - ale opinia dla mnie wyjątkowa :)



A teraz konkurs :) 

W komentarzu pod postem wystarczy odpowiedzieć, a raczej opowiedzieć historię na temat 
" Tydzień w eksluzywnym SPA, czy na bezludnej wyspie i dlaczego ?" 
Najpiękniejsza opowieść, którą wybiorę razem z bohaterkami książki
 ( Bez) ludna wyspa - zostanie nagrodzona tą właśnie książką z dedykacją. 
Miło mi będzie, jeśli udostępnicie post w mediach społecznościowych
Termin rozstrzygnięcia konkursu -  może być data 13.05. 2021
Co Wy na to?
A książka dostępna jest w następujących miejscach 









Przysiądź się i Ty - książka już jest




Rok wspaniałej przygody, do udziału w której dały się zaprosić fantastyczne kobiety - dobiegł końca.

Było to dla mnie cudowne przeżycie i myślę, że dla moich współtowarzyszek - także.

( Bez) ludna wyspa, o której wspominałam Wam już nie raz , wczoraj w formie przepięknie wydanej książki dotarła do mnie, a także jest do nabycia w Wydawnictwie Białe Pióro 


w formie tradycyjnej 


oraz elektronicznej


ebook - KLIK


Księgarnia Bonito - KLIK


Jak to powiedziała moja przyjaciółka - książka ta całkiem niespodziewanie powstała w takim trudnym czasie - aby nieść ciepło, uśmiech i nadzieję.

Pomysł stworzenia książki, spadł na mnie jak grom z jasnego nieba w lutym ubiegłego roku, kiedy nikt nie był nawet w stanie sobie wyobrazić - co już za miesiąc się rozpocznie. 

Śmiem twierdzić, a raczej jestem pewna, że nie było to przypadkowe.

Zapraszam kochani - przysiądźcie się to tego niezwykłego ogniska , gdzie oprócz ciepła bijącego wprost z ognia , bije osiem cudownych kobiecych serc, a z nich płynące historie , 

w których się zatracisz i znajdziesz tę swoją. 

Znajdziesz odbicie swoich radości, smutków i wspomnień. Poczujesz, że tak naprawdę w samym środku serca - wszystkie jesteśmy takie same. Niezależnie od wieku i zdobytych doświadczeń. 

Sięgając po tę książkę - sprawisz, że nic w Twoim życiu nic już nie będzie takie samo. 

Jeśli jeszcze zdążycie - mam kilka egzemplarzy autorskich, które z przyjemnością wyślę z dedykacją ,

 pod wskazany adres , zapraszam też na stronę Wydawnictwa. 


Pomyślcie też o prezentach dla osób , które może tego właśnie teraz potrzebują. 

Z tego miejsca jeszcze raz dziękuję wspaniałym „ Wyspiarkom” 

 bez Was to by się nie udało.


Książka ( Bez)ludną wyspa, jest już moją 7 książką

 ( samej mi trudno w to uwierzyć), a jej wydanie zbiegło się z ósmą rocznicą mojego pierwszego wpisu na blogu. 



Jest co świętować 





Przepis na zdrowie

 

Napisałam na konkurs - może i Wam się przyda :)                            



Przepis na zdrowie mam j ja

i chociaż może niektórym to będzie nie w smak

Powiem króciutko co mi w duszy gra

i napiszę zwięźle teraz co i jak

Rzecz pierwsza do wykonania 

gdy tylko oczy otwierasz rano

Zaczynasz dzień od podziękowania

że nowy dzień życia ogóle tobie dano

Potem gdy już dobrze się rozbudzić przyjdzie pora

zrób kilka skłonów i przysiadów zgrabnie

żebyś potem nie szukał od stawów doktora 

i  mógł się pochylić  gdy ci coś upadnie

W ciągu dnia nie zapominaj że trzeba dużo wody pić

bo człowiek jest tak skonstruowany

że aby w dobrej formie ciągle być

musi być często i dobrze nawadniany

Oczywiście warzywa owoce -  bogactwo witaminek

niezbędnych dla zdrowia dobrego

obowiązkowo dla  chłopców i dziewczynek

i zero jedzenia śmieciowego

A przede wszystkim uśmiech  i dużo serdeczności

do siebie i do drugiego człowieka

Wtedy już żadne choroba i dolegliwości

w życiu nie będzie na ciebie czekać


Z cyklu "Pogodne pasje " dziś Gość uśmiechem sypiący :)



Przedstawiam Wam Julitkę - kobietę o niegasnącym uśmiechu,

której życiowym powołaniem okazało się być  - wywoływanie u ludzi 

zapomnianej już nieraz, radości. 

Poznałyśmy się dzięki mojej zbiórce na tomik "Anielska ławeczka". 

Zbiórka w końcu się nie powiodła , ale przyniosła inne korzyści niewspółmierne do pomocy finansowej, a tomik i tak wydany -  ma się świetnie.

Nigdy jeszcze nie miałyśmy okazji spotkać się osobiście, ale wszystko przed nami. 

Dlaczego chcę Wam dzisiaj przedstawić Julitkę?

 Ponieważ jest jedną z nielicznych osób, którym udało się bezbłędnie odkryć to, co mają do zrobienia tu na ziemi,

 a w jej wypadku jest to propagowanie radości.

Joga śmiechu - dla niektórych  może brzmieć trochę egzotycznie , 

ale „Trening Bezwarunkowej Radości „- to już jest coś. 

Wyobrażacie sobie taki trening w czasach wszechogarniającego smutku, 

strachu i beznadziei? 

Chyba nie ma nic trudniejszego - prawda? 

Jakoś tak wszystko inne przychodzi znacznie łatwiej - tacy już jesteśmy. 

Julitka działa na przekór - jest strażniczką uśmiechu i dobrego psychicznego samopoczucia . Jak to osiągnęła i jak to robi ? 

Tego dowiecie się z naszej rozmowy, którą odbyłyśmy specjalnie dla Was.


 Moje i chyba nie tylko moje  pierwsze pytanie brzmi - kiedy to się zaczęło i od kiedy  wiedziałaś Julitko, że to jest właśnie Twoja droga - jakie znaki  wskazywały na to, że jesteś powołana do przywoływania na ludzkich twarzach uśmiechu.

Symptomy radości wykazywałam od dzieciństwa. 

Moja mama często powtarzała, że gdyby nie uszy, to śmiałabym się dookoła głowy. Długo nie wiedziałam, że śmiech może być darem, choć wiele osób mówiło mi, że moja radosna energia jest wyjątkowa. 

Wszystko zaczęło się, gdy zdobyłam kwalifikacje coacha i zaczęłam szukać specjalizacji w tej dziedzinie. 

Nie było to łatwe, bo nie mogłam odnaleźć płaszczyzny działania, która byłaby moim wyróżnikiem... 

Pozostałam, więc przy life coachingu, czyli wspieraniu ludzi w uporządkowywaniu ich życia, aby mogli spełniać marzenia, realizować cele i rozwiązywać problemy.

 Kiedyś na całodniowym szkoleniu miałam przyjemność wziąć udział w 10 min przerywniku opartego na jodze śmiechu. 

To było moje pierwsze spotkanie z tego typu ćwiczeniami, ale wywarło na mnie szczególne i niezapomniane wrażenie. 

Wrażenie tak silne, że zrobiłam kurs instruktora jogi śmiechu. Po kilku latach uzyskałam certyfikat trenera personalnego i znowu stanęłam przed decyzją wyboru specjalizacji... 

Jednak tym razem już nie było to takie trudne. 

Od początku wiedziałam, że chcę połączyć zdobytą wiedzę trenerską z umiejętnościami instruktora jogi śmiechu i tak powstał pomysł na Trening Bezwarunkowej Radości.

Wiem, że pracowałaś kiedyś w służbie zdrowia - to poniekąd też jest miejsce , w którym można dbać o uśmiech pacjentów, ale z tego co wiem Twoi pacjenci byli w stanie uśpienia i chyba dlatego - tak myślę - nie mogłaś w pełni swojego daru wykorzystać.Jak wspominasz ten czas i co spowodowało, że jednak zawodowo postanowiłaś poświęcić się całkowicie swojej pasji?

Tak, przez 32 lata pracowałam w szpitalu jako pielęgniarka operacyjna(instrumentariuszka), asystując różnym zespołom przy zabiegach. 

Mój kontakt z pacjentem (w stanie świadomości) był ograniczony do kilku minut przed jego

znieczuleniem.

 Pracowaliśmy w całym rynsztunku operacyjnym, czyli w fartuchach,

czapkach i w maskach, ale ludzie i tak zauważali,,uśmiechnięte” oczy i byli wyczuleni na serdeczność w głosie.

Sala operacyjna nie jest przyjaznym miejscem, pełno w niej maszyn i urządzeń

wydających różne dźwięki. Pacjent w takim otoczeniu i szczególnej dla siebie

sytuacji jest zestresowany i wystraszony. 

Wydawałoby się, że w takich okolicznościach nie ma miejsca na śmiech, a jednak udawało mi się go przemycić.

Zawsze starałam się przekierować uwagę pacjenta z lęku, bólu i niepewności, na

odrobinę odprężenia i humoru.

Praca na bloku operacyjnym jest bardzo obciążająca fizycznie i psychicznie. 

Z czasem moje zasoby psychofizyczne zaczęły się kurczyć, aż w końcu doszłam do

ściany, uległam wypaleniu zawodowemu. Ten kryzys stał się początkiem mojej

nowej drogi zawodowej. To właśnie wtedy nauczyłam się profesji coacha i wkrótce

porzuciłam etat w szpitalu, na rzecz realizacji swojej ,,śmiesznej” pasji.

Mogłabyś nam Julito tak w skrócie opowiedzieć, jak wygląda Twoja „praca” w praktyce -chociaż to chyba nie jest dobre określenie na coś - co robi się dla innych z potrzeby serca i czy zauważyłaś większe zapotrzebowanie na Twoją działalność w czasie pandemii ,czy raczej jest odwrotnie?

Działam w dwóch odrębnych nurtach, tzn. udzielam indywidualnych sesji w ramach wsparcia coachingowego oraz prowadzę Treningi Bezwarunkowej Radości i są to zajęcia zarówno indywidualne, jak i zbiorowe.  Treningi oparte są na jodze śmiechu, wykorzystuję w nich również techniki oddechowe i relaksacyjne. Joga śmiechu to specyficzna gimnastyka, która przebiega w formie zabawy. 

Ćwiczenia są abstrakcyjne i polegają na naśladowaniu różnych dźwięków śmiechu.

Naśladowanie często przechodzi w śmiech naturalny, ale nie jest to konieczne.

Wszystko opiera się na zasadzie, że nasz mózg nie odróżnia sytuacji symulowanej

od prawdziwej i w obu przypadkach w naszym organizmie zachodzą podobne

zmiany. 

W przypadku śmiechu obniża się poziom kortyzolu (jednego z hormonów

stresu) oraz w organizmie wytwarzają się endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia.

Śmiech jest też naturalnym masażem dla naszych narządów wewnętrznych.

Korzyści płynących z treningu jest wiele, ale nie dam rady ich tu wszystkich opisać.

Cała metoda służy rozładowaniu stresu i zarządzaniu emocjami.

Wykonując Trening Bezwarunkowej Radości, odprężamy ciało, wyciszamy umysł i

obniżamy napięcie emocjonalne.

Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale pandemia pomogła mi rozwinąć działalność i dotrzeć

do wielu nowych osób i firm.

Poziom stresu i lęku w społeczeństwie wzbiera, ale wraz z nim rośnie świadomość i

potrzeba zadbania o swój dobrostan psychofizyczny. Ludzie poszukują metod

 i technik pozwalających na bodaj chwilę odprężenia, wyciszenia i rozładowania

napięcia. 

Trening Bezwarunkowej Radości idealnie zaspakaja te potrzeby i wpisuje

się w profilaktykę zdrowotną.

Obecnie większość zajęć prowadzę online, co daje uczestnikom dodatkowy komfort i poczucie bezpieczeństwa.

Dziękuję kochana Julitko za Twoja opowieść, myślę, że większość odwiedzających mój blog , z taką formą działalności spotkało się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Chyba mogę napisać, że jeśli ktoś chciałby sprawić sobie i swojej psychice prezent w postaci Treningu Bezwarunkowej Radości , może śmiało się z Tobą skontaktować .Ja ze swej strony mogę tylko powiedzieć, że jesteś takim „plasterkiem” na smutki tego świata i tak jak powiedziałam - służbę zdrowiu masz we krwi. Wszystkiego najradośniejszego Julitko

Gabrysiu, dziękuję serdecznie za zaproszenie i możliwość przybliżenia idei mojej

działalności.

Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu.

KLIK


tel. 605 452 869

e-mail: coach.julita@gmail.com

Rozmowa z Motylem


Dziękuję panu Panie Motylu

    że znalazł Pan dla mnie chwile 

że poświęcił Pan trochę swojej cierpliwości

 bym się nasyciła do woli

 Pana pięknością

Bo mnie się już dawno temu wydawało 

że gąsienicą to ja być już przestałam

 ale jak tak patrzę na Pana

 i kolegów pana uroczych 

 to z mojego kokonu 

wyszły narazie tylko oczy

Bo w moim kokonie trzymają mnie 

stare przekonania

 że na zewnątrz wcale

 nie warto się wyłaniać

 Ale jak tak Pana i kolegów pańskich

 obserwuję

 to  czasu tego w kokonie spędzonego

 po prostu żałuję 

Rozwinąć skrzydła polecieć choć na chwilę 

i poczuć jak to jest 

być prawdziwym Motylem

 Takie sobie dzisiaj marzenie wymyśliłam 

i będę do jego spełnienie

 konsekwentnie dążyła

                             
 



Dzięcioł



Pięknym lasem sobie idę
a moje myśli są w stu różnych 
i całkiem innych miejscach
Nagle dzięcioł stuka  
jakby w sam środek mojej głowy 
Puk puk - gdzie jesteś 
Halo tu ptasi koncert
koncert nie do powtórzenia
Tu i teraz dokładnie
o tej porze i tylko dla ciebie
A potem był już tylko koncert
i las
i świat w jednej chwili wypiękniał
Bez dzięcioła
bym to wszystko przegapiła





Czy naprawdę " bezludna" ?


Gabriela Kotas blogerka, autorka książek dla dzieci, oraz tomików dla dorosłych, tym razem zaprasza nas do lektury o całkiem innym niż dotychczas charakterze.

Akcja tej niecodziennej książki toczy się na bezludnej wyspie, na którą wybrało się osiem kobiet w różnym wieku ( od 35 - 79 lat)

Bohaterki książki, zaproszone przez autorkę  do wspólnej przygody, na 10 dni przeniosły się na  - istniejącą w ich wyobraźni - bezludną wyspę, by tam przeanalizować swoje dotychczasowe życie i równocześnie podzielić się swoim życiowym doświadczeniem.

A to życie w najprawdziwszej jego odsłonie.

Dziesięć wspaniałych dni, pełnych wzruszeń, wspomnień, a także dzielenia się dobrem i siłą do pokonywania trudności mniejszych i tych - zdawałoby się - nie do pokonania.

Kobiety mają moc, której same do końca jeszcze nie znają, a w opowieściach przy płonącym ognisku - moc ta zaczyna ukazywać się coraz wyraźniej.

Krąg kobiet, przy niegasnącym na wyspie ognisku , to prawdziwa torpeda siły , delikatności, śmiechu, łez, cierpliwości, życzliwości i życiowych doświadczeń. 

Imiona części bohaterek, na ich życzenie zostały zmienione, lecz wszystko co tutaj przeczytacie - wydarzyło się naprawdę.


To tekst, który przeczytacie na okładce książki.

Cóż mogę powiedzieć - czekamy, pewnie już niedługo, choć w wydawnictwie Białe Pióro - rozgościł się Covid, mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i już wkrótce dowiecie się, co wydarzyło się na tej niesamowitej i wcale nie "bezludnej" wyspie. 

Tytuł - książka zawdzięcza jednej z uczestniczek wyprawy, która na zakończenie zapytała " czy ta wyspa naprawdę była bezludna"? 

Stąd nawias :)

Czekacie? Bo ja bardzo i najważniejsze - jak Wam się podoba okładka? 

Proszę państwa - oto miś

Proszę państwa oto miś
co się z misiem dzieje dziś?



Niedawno otrzymałam taką oto wiadomość, która podsunęła mi pewien pomysł
Przeczytajcie sami
Dzień dobry, pamiętam Panią ze spotkań z uczniami w bibliotekach.
Mam nietypowe pytanie, pośrednio związane z Pani twórczością: moja obecnie już nastoletnia wnuczka kupiła parę lat temu w bibliotece wydzierganego przez Panią misia, zrobionego szydełkiem, w niebiesko-białych szydełkowych spodenkach.
Miś przeleżał w zabawkach parę lat, odkryła go moja malutka półtoraroczna wnuczka i pokochała miłością najpierwszą, gorącą. Od kilku miesięcy bez misia się nie rusza, miś zaliczył liczne kąpiele i inne przygody, razem przemierzają place zabaw, kałuże, podróże itd. Odkrycie, że Teddy gdzieś się zapodział skutkuje wręcz histerią.
Na skutek licznych przygód Teddy nie tyle stracił na uroku, ale jest bliski końca.
Czy gdzieś można kupić Pani misia? Pojedziemy po niego wszędzie.Biblioteka obiecała mi Pani nr telefonu pozwolę sobie zatelefonować, jak tylko panie go znajdą w zapiskach. Pozdrawiam.
Jak wiecie, przed rokiem zakończyłam produkcję misiów ze względów zdrowotnych ( kręgosłup szyjny i nadgarstek odmówiły posłuszeństwa) 
Zrobiłam ich setki tysięcy i zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem jakie są dalsze losy misiów.
Postanowiłam to zmienić i tu prośba do rodziców, pań bibliotekarek i nauczycielek.
Proszę o udostępnienie mojego apelu
pt. „Proszę państwa oto miś - co się z misiem dzieje dziś” 
wśród dzieci - może nieco już starszych, które kiedyś misia zakupiły.
Kreatywność mile widziana, filmy zdjęcia z opisem , opowiadania - wszystko dozwolone , a ja może pomyślę o nagrodach?
Pierwsze prace już do mnie przychodzą i myślę, że w komentarzach zrobimy galerię. 
Można wklejać z opisem lub przesyłać do mnie na adres mailowy
gabrielakotas13@gmail.com
To bohaterka całego zamieszania - więc kochani - do dzieła.
Czas przysyłania prac - do końca maja.